Category: imprezy Triathlon

2 Triathlon Kołobrzeg – 2015

By , 21 czerwca 2015 21:00

TriKGDruga edycja Triathlonu w Kołobrzegu zakończona!
W barwach Hurpaguns wystąpili Przemysław Kuczera i Kacper Chudzikiewicz.
Oboje na dystansie sprinterskim ukończyli zawody i zajęli super lokaty.

Przemo 1-wszy z Kołobrzegu i drugi w swojej kategori wiekowej! BRAWO!!!

Kacper 12-sty w kategori i żywciówka! BRAWO!!!

Jak HurpaBulls przystało dla obu najmocniejszą dyscypliną okazał się rower. :)

Na dystansie olimpijskim zaprzyjaźniony w klubem Artur Brychcy zajął 15-ste miejsce w kategori. BRAWO!

Tutaj WYNIKI.

Już wkrótce relacja z pierwszej ręki. Kacper jest dziennikarzem, także pewnie będzie pełen wypas!…

HURPA!

Triathlon Czerwonak 2014 de première main – Fabian

By , 31 sierpnia 2014 18:10

Fabian: 23/08/2014 minęło pierwsze wydarzenie Cross Triathlon w Akwenie w Czerwonaku : 750m – 26,2km – 11,3km. Koniec lata się zbliża a temperatura dużo przyjemniejsza niż w Poznaniu miesiąc temu. Startowałem z kolegą Pawłem który bardziej się koncentrował na MTB w ostatnich latach ale lubi wyzwania i wszystkie dyscypliny triathlonu.
Raczej mała impreza 105 uczestników zapisanych, 90 startujących, atmosfera kameralna która mi się podoba. Nie ma stresu a widać że ludzie są tutaj aby się bawić.
2 cudzoziemców brało udział ! Ja i anglik który mieszka w Sevilii ale rodzinę ma w Poznaniu. Prawdziwa międzynarodowa impreza !!
Nie miałem specjalnego planu jeżeli chodzi o czas. To mój pierwszy X-Tri i wiem że nie jestem dobry na rowerze a trasa biegu ma górki. Powiedziałem koledze że mogę skończyć ostatni. No i co ? Ktoś musi być ostatni wszystko jedno!
Pływanie odbywa się w jeziorze które zazwyczaj jest rezerwowane dla wędkarzy. 100 osób będą ryby budzić i ten dzień mało z nich skończy na grillu.
Start by w parach co 10 sekund. To ma taki plus że nie ma tłumu w wodzie i jak nie ma tylu uczestników, zostajemy mniej więcej razem a rywalizacja jeszcze ma sens.
Zdecydowanie lubię pływać w otwartej wodzie. 12,5 minut póżniej wchodzę do strefy zmian. W jednej książce na temat treningu triathlonskiego który KS mi dał czytałem że trzeba się spodziewać że w każdym triathlonie coś nie będzie się odbywać według planu. Mądry facet to pisał !
Zegarek GPS/Tętno wsiadł jak wychodziłem z wody. To będzie pierwszy raz od 1,5 roku że jeżdżę/biegam bez tego. Zaczynam jeździć i po kilkaset metrach spróbuję brać coś do jedzenia z torebki rowerowej i… wszystko mi wpadło z ręki.
Trasa rowerowa która się składała z dwóch pętli 13km jest trudna (jak dla mnie co najmniej) : piach na dół zjazdu po 5km i… się rozwalam raz i tak samo drugi raz na koniec pierwszej pętli tracąc czas z walką z niemiłem łańcuchem który zdecydował się zahaczyć w pedałach. Od zewnątrz wyglądam prawdopodnie śmiesznie, trochę a la Buster Keaton chyba. W drugiej pętli wiem gdzie mam jeździć a gdzie nie. Lepiej mi idzie i kończę po 1h24. Mizerny czas ale jestem cały.
Bieg się zaczyna jako trasa terenowa z dziurami i fose na ścieżce. Ciekawy początek. Wolno biegam ale dobrze się czuję. Zacząłem od 3 tygodnie trenować dla maratonu w Poznaniu na październik i czuję że naturalnie biorę tempo w którym najczęściej trenuję. Nie będę bić rekordu. Nie po to tutaj jestem i się oszczędzam ;-)
Wiem że trasa wiedzie na Dziewiczą Górę (145m) na piątym czy szóstym kilometrze ale po 4km trasa nadal jest raczej płaska. To mnie nie niepokoi bo to znaczy że kąt pochylenie będzie gwałtowny. Nie spieszę się i spróbuję odpoczywać biegnąc regularnie. Na końcu to idzie do góry.. stromo jak się bałem. 50m muszę chodzić ale resztę mogę jeszcze przebiec do szczytu wyprzedzając 2 osoby które szybszej biegały wcześniej.
Szczyt na reszcie !, Zostaje tylko 6km idąc w dół. Pierwszy raz w tych zawodach widzę wolontariuszy który rozdają wodę i kurtynę wodną.
Mam jedną pretensję do organizacji. To jest pierwszy punkt wyżywienia od początku. Już startowałem ok. 2h20 temu a ostatni nie jestem. Trochę mało nie ? Na T2 brałem z sobą 1/2l Iso który zawsze mam w skrzynce w razie czego. Dobra inspiracja, nie przeżył bym do końca bez tego.
Biegnę dalej, trasa jest łatwiejsza a… 1,3km przed metą, straż pożarna rozdaje wodę. Miłe zaskoczenie ale dziwne nie ? Osobiście widziałbym punkt wyżywienia tuż po strefie zmian i na szczycie. Tym bardziej że szczerze mówiąc, w regulaminie układ punktów nie był jasno tłumaczony.
Wszystko jedno nie skończyłem ostatni w 2h 58. Zmęczony ale zadowolony. Krajobrazy podczas biegu były fajne w polach i w lesie, pływanie wygodne i trasa rowerowa MTB dała trochę więcej doświadczenia na zawodach.
Dopingowanie miałem na trasie . Moja kochana Marcelina, KS z córeczką i większość rodzinny Pawła który kończył 13 minut przede mną z super czasem na rowerze. Oni robią wrażenie kiedy zaczynają krzyczeć ! Inny zawodnicy byli zazdrośni ! Dzięki bardzo za kibicowanie !
Czuję że dużo więcej osób będzie uczestniczyć w tej imprezie za rok. Pierwsze udane wydarzenie dla organizatorów.

Triathlon Czerwonak 2014

By , 25 sierpnia 2014 14:31

Fabian idzie w zaparte i nie odpuszcza – wyjątkowo mu ten triathlon podpasował :-)

W sobotę w podpoznańskim Czerwonaku, na skraju uroczej Puszczy ZIelonka (wiele razy miałem przyjemność jej eksplorowania na mtb – polecam) odbył się pierwszy triathlon mtb.

Trochę niestandardowy dystans potwierdził, że organizatorom chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę a nie przynależność do PZTri czy też innej ITU :-)

Pływanie to 750m wzdłuż jeziora, a więc bez zawracania i ścisku na bojkach – po prostu startujemy na jednym brzegu a wychodzimy na przeciwległym, dodatkowo start w parach co 10sek, rower 26km po lasach puszczy i bieg przełajowy 11km z kulminacyjnym podbiegiem na Dziewiczą Górę – na której wbrew nazwie była tylko kurtyna wodna :-(

Całość zapowiadała się świetnie, szczególnie że pogoda dopisała i można było trochę pokibicować. Fabian z wody wyszedł z trzynastym (na 90 starujących) czasem, potwierdzając tym samym swoją świetną formę pływacką. Trochę stracił na rowerze i bieganiu – ale myślę, ze zabawa była super i był z siebie zadowolony (tak przynajmniej wyglądał na mecie).

Ostatecznie zawody zakończył na 76 miejscu z czasem 2:57:51 – czego mu ogromnie gratuluję.
PS z tego co wiem to jeszcze nie koniec w tym sezonie. Fabian czekamy na komentarz!

Triathlon Kołobrzeg 2014

By , 29 czerwca 2014 20:24

I stało się – Kołobrzeg dołączył do miejsc na mapie Polski gdzie odbywają się imprezy triathlonowe – jak zaczynaliśmy 6 lat temu zawodów trzeba było szukać ze świecą, a dziś… każdy weekend po kilka, zmienia się zmienia :-)

Impreza w Kołobrzegu miała wyróżniać się przede wszystkim odcinkiem pływania prowadzonym w morzu – i trzeba mocno zaznaczyć, rzeczywiście się wyróżniała – przede wszystkim za sprawą warunków atmosferycznych, które jak na Kołobrzeg w zasadzie były standardowe tzn. było zimno i wiał silny wiatr mocno wzburzając morze.

Jeszcze dzień wcześniej organizatorzy „męczyli” się z decyzją przeprowadzenia pływania w basenie portowym (pełnym ropy i szlamu brrr) na szczęści ostatecznie wszystko odbyło się zgodnie z planem co przyznam było dość odważną decyzją ze względów bezpieczeństwa — naprawdę trochę wiało i fale przyprawiały o dreszcze. Ponadto jedna z bojek nie była zbyt pokorna i podczas zawodów mooocno ją znosiło.

Niemniej jednak wszystko obyło się mniej więcej zgodnie z planem ku uciesze wszystkich zawodników który zdecydowali się wystartować (na moim dystansie zrezygnowało ok. 80 osób z 300).

Całe zawody zorganizowane bez większych zastrzeżeń (ta sama poznańska firma co Poznań triathlon) na dwóch dystansach 1/8 i 1/4 IM.

Przemek wybrał 1/8 a ja razem z kolegą debiutantem 1/4.

Cała trasa na pewno nie była „ustawiona” na bicie życiówek ale była ok. Pływanie bardzo trudne i wyczerpujące, na rowerze trochę wiało i a bieg w bardzo przyjemnych okolicznościach przyrody po płaskiej jak stół promenadzie wśród rzeszy kibiców.

Było super, pomimo, że mój wynik daleki od ideału. Za to Przemek na 1/8 wygrał swoją kategorię (GRATULACJE), a Fabian z którym przyjechałem z Poznania oczywiście zrobił życiówkę :-)) – ma facet zacięcie.

1/8 IM  Przemek Kuczera 1:19:41

1/4 IM Fabian d’Espagnac 3:03:44

1/4 IM Krzysztof Stępień 3:04:38

PS. Za 4 tygodnie Poznań Triathlon – chłopaki przygotowujcie się – zapraszam serdecznie, noclegi, wikt i opierunek oczywiście zapewniam u nas. Pamiętajcie żeby zorganizować sobie wolny poniedziałek ponieważ po zawodach w niedzielę świętujemy!!!

Marlon – daj znać jak jedziesz – jeżeli bezpośrednio z GB do POZ to napisz o której masz samolot to wyjadę po Ciebie na lotnisko.

Marlon jest Ironman’em!!!

By , 6 sierpnia 2013 22:11

Mariusz Sowinski
Rank: 107
Overall Rank: 593

BIB: 804
Division: AK M35
State: London
Country: POL
Profession:

Swim: 1:25:04
Bike: 6:33:13
Run: 4:35:29
Overall: 12:49:37

Swim Details Division Rank: 185
Split Name Distance Split Time Race Time Pace Div. Rank Overall Rank Gender Rank
1.9 km 1.9 km 39:12 39:12 2:03/100m
3.8 km 1.9 km 45:52 1:25:04 2:24/100m
Total 3.8 km 1:25:04 1:25:04 4:28/100m 185 1041 943

Bike Details Division Rank: 109
Split Name Distance Split Time Race Time Pace Div. Rank Overall Rank Gender Rank
23.7 km 23.7 km 50:24 2:24:25 28.21 km/h
54.9 km 31.2 km 1:00:19 3:24:44 31.04 km/h
74.2 km 19.3 km 46:18 4:11:02 25.01 km/h
105.4 km 31.2 km 1:03:40 5:14:42 29.40 km/h
124.7 km 19.3 km 50:24 6:05:06 22.98 km/h
155.9 km 31.2 km 1:06:43 7:11:49 28.06 km/h
175.9 km 20 km 49:23 8:01:12 24.30 km/h
180 km 4.1 km 6:02 8:07:14 40.77 km/h
Total 180 km 6:33:13 8:07:14 27.47 km/h 109 597 558

Run Details Division Rank: 107
Split Name Distance Split Time Race Time Pace Div. Rank Overall Rank Gender Rank
10 km 10 km 57:28 9:11:36 5:44/km
11.3 km 1.3 km 8:39 9:20:15 6:39/km
12.6 km 1.3 km 8:35 9:28:50 6:36/km
15.8 km 3.2 km 18:46 9:47:36 5:51/km
18.2 km 2.4 km 20:31 10:08:07 8:32/km
20.3 km 2.1 km 9:30 10:17:37 4:31/km
21.6 km 1.3 km 9:13 10:26:50 7:05/km
24.6 km 3 km 19:18 10:46:08 6:26/km
27.8 km 3.2 km 21:18 11:07:26 6:39/km
29.1 km 1.3 km 9:38 11:17:04 7:24/km
30.4 km 1.3 km 9:54 11:26:58 7:36/km
33.6 km 3.2 km 21:10 11:48:08 6:36/km
36.7 km 3.1 km 22:21 12:10:29 7:12/km
38 km 1.3 km 9:23 12:19:52 7:13/km
39.3 km 1.3 km 10:19 12:30:11 7:56/km
42.2 km 2.9 km 19:26 12:49:37 6:42/km
Total 42.2 km 4:35:29 12:49:37 6:31/km 107 593 553

Transition
T1: SWIM-TO-BIKE 8:57
T2: BIKE-TO-RUN 6:54

Kto nastepny?

Hurpa!

Ironman Zürich 2012 cz.2.

By , 16 lutego 2013 11:50

…IM Zurich cz. 1

Jak to zwykle bywa w triathlonach, po pływaniu był rower. Wskoczyłem na swojego Felta i ruszyłem w trasę. Już po pierwszych 300 metrach powitał mnie widok zakrwawionego gościa i obsługi ściągającej rozwalony rower z trasy. Krew na asfalcie, bolesna kontuzja, zniszczony sprzęt i koniec zawodów dla nieszczęśnika. Najprawdopodobniej, chciał oszczędzić kilka sekund i próbował założyć buty w czasie jazdy. Na tych pierwszych metrach trzeba bardzo uważać – część zawodników naśladując profesjonalistów robi głupie błędy, które często drogo kosztują i dodatkowo narażają innych. Ludzie zakładają buty, próbują wpiąć się w pedały, zmieniają przeżutki, wyciągają żarcie, zatrzymują się żeby coś poprawić, jeżdżą po całej szerokości drogi, nie patrzą na drogę, wpadają na siebie, itp. Wszystko to po pływaniu, które trochę zakłóca poczucie równowagi, i aby zaoszczędzić kilka sekund, które i tak wśród amatorów nie mają żadnego znaczenia.
Po pierwszym kilometrze już było spokojniej i mogłem przejść na tri bary i wejść pomału w rytm. Pierwsze trzy dychy były płaskie i generalnie na płaskim wszystkich wyprzedzałem. Na podjazdach postanowiłem nie cisnąć zbyt mocno, oszczędzać energię i plecy, które ostatnio wysiadały mi po jeździe po górkach i w związku z tym generalnie byłem wyprzedzany. Już teraz nie pamiętam, czy na pierwszym czy na drugim okrążeniu, pogoda załamała się kompletnie i zaczął lać ciężki, mroźny deszcz. Byłem kompletnie przemoczony i zmarznięty. Niektórzy tego dnia załapali się również na grad. Mi na szczęście udało się obyć bez tej atrakcji.
Trzy razy przy zjazdach z górek opróżniłem pęcherz w trakcie jazdy, dzięki czemu podczas całych zawodów nie miałem żadnych fizjologicznych przestojów. Podczas roweru skorzystałem tylko dwa razy z podawanych bidonów z wodą i iso. Żarcie miałem swoje.
Pod koniec roweru miałem dość pedałowania a mój tyłek dość siodełka. Bez problemów porzuciłem Felta w strefie zmian, zmieniłem skarpetki i buty i ruszyłem w trasę biegową.
Pierwsza dycha była bardzo przyjemna. Pod koniec drugiej wiedziałem że nie będę w stanie złamać 11 godzin i postanowiłem trochę odpuścić. Przy trzeciej dyszce, zacząłem przechodzić przez stacje z napojami i jedzeniem. Jadłem generalnie kawałki pomarańczy, piłem colę i bulion, zjadłem też ze cztery żele. Po drodze nie miałem kryzysu który zmusiłby mnie do marszu – cały maraton (oprócz niektórych stacji posiłkowych) przebiegłem.
Pogoda podczas biegu również była w kratkę i załapałem się na lekki deszcz. Generalnie temperatura tego dnia mi podpasiła – nie było upalnie i nie odwodniłem się zbyt mocno.
Po niezliczonych godzinach treningów i ponad 11 godzinach zawodów mój cel zrobienia Ironman został osiągnięty.

Czy powtórze to wyzwanie i czy zrobie kolejne zawody na tym dystansie? Najprawdopodobniej tak. Czy będą to zawody pod znakiem Ironman? Najprawdopodobniej nie. Uważam, że to ile kosztuje Ironman nie ma nic wspólnego z ideą sportu amatorskiego. Dla niektórych wpisowe jest poza finansowym zasięgiem. Ironman to czysta komercja.

Na trasie dopingowali mnie Ania z Polą, Beata z Anią i Krzyśkiem, Marlon, Vreni z teściami, Mathijas i tysiące widzów – wszystkim ogromnie dziękuje.

GPS rower, GPS bieg, Zdjęcia, Hurpa

IRONMAN Zürich 2012 cz.1.

By , 25 lipca 2012 19:54

Dla oglądających zawody triathlonowe, pływanie jest zdecydowanie najbardziej widowiskowe. Setki ludzi wbiegających jak opętani do wody, która po kilku sekundach wygląda jak kipiejący wrzątek, z której co chwila wynurzają się na przemian ręce i głowy w jednolicie kolorowych czepkach. Cała szeroka ławica triathlonistów wpada i kieruje się w szybkim tempie do pierwszej bojki, po kilkunastu minutach wydłuża się i staje się węższa, nie widać już głów, tylko setki czarnych rączek pojawia się nieustannie nad powierzchnią. Imponujący i zarazem zdecydownie niecodzienny widok. Warto zobaczyć!

Jak wygląda to z perspektywy zawodnika? Do czego można porównać pływanie w triathlonie żeby odzwierciedlić jego klimat?

Musi to być coś, co w naturalny sposób bezpośrednio zagraża życiu, wyzwala w niektórych agresję, panikę, strach i inne skrajne ludzkie emocje. To jakieś połączenie duszenia się z ucieczką przed dziką zwierzyną w ciemności, bez znajomości terenu i możliwości zatrzymania się oraz niezapowiedzianych kopnięć i ciosów w twarz, ręce, nogi, żebra, uszy, bez możliwości obrony. Po trzydziestu sekundach zaczyna Ci brakować powietrza – nie każdy oddech jest możliwy, przy niektórych zamiast powietrza wlewa Ci się do buzi i nosa woda. Po dwóch minutach Twoje nogi, a następnie ręce, robią się ciężkie, jakbyś finiszował w biegu na 400 metrów lub właśnie skończył przeprowadzkę do 10 piętrowego bloku z zepsutą windą – potrzebujesz tlenu, Twoje ciało ma go zdecydowanie za mało. Całe szczęście pracuje jeszcze mózg, ale wdzierają się już czarne myśli i strach przed tym co jeszcze przed Tobą. Woda jest tak skotłowana, że nie widzisz zbyt wiele, starasz sie unikać ciosów z boków, jednocześnie musisz uważać żeby nie nadziać się na kopiące nogi zawodników z przodu, gdyż to najbardziej niebezpieczne. Na ataki z tyłu w postaci przytrzymywania nóg, teoretycznie jesteś w stanie odpowiedzieć tylko mocniejszymi kopnięciami, ale to z kolei powoduje jeszcze większe zużycie tlenu i natychmiastowe wyczerpanie. Praktycznie nie możesz zrobić nic. Świadomość, że ktoś z tyłu przytrzymuje Ci nogę, bo przypadkowo na nią wpłynął, i chce obronić się przed kopnięciem w twarz jest pomocna w powstrzmaniu się od agresywnych zachowań. Niestety, przytrzymana noga powoduje, że gubisz kolejny oddech albo dwa i wypadasz z rytmu. Na tym etapie masz generalnie dość i chcesz stanąć. NIGDY NIE STAWAJ! Nie są to słowa w stylu: “Nigdy się nie poddawaj – jesteś w stanie to zrobić”. To są słowa w stylu: “Nie stawaj – to może być Twój ostatni przystanek”. Wyobraź sobie pędzący petelon, w którym znienacka ktoś w środku się przewraca. Albo autostradę pełną jadących samochodów, na której ktoś przyciska do deski gwałtownie hamulec. Twoje szanse wyjścia z Tego bez uszczerbku są znacznie niższe niż płynięcie dalej. Woda nie jest naturalnym środowiskiem człowieka i brak gruntu pod nogami dodatkowo powoduje nerwowość, strach, panikę. Stawanie naprzeciw pędzącego w panice tłumu nie jest najlepszym pomysłem. PŁYŃ DALEJ! To jedyna rozsądna opcja w tym momencie.

Czego należy się spodziewać podczas pływania i jak powinno się do niego trenować, najlepiej obrazuje mój ulubiony clip ClifBar’a ;)

Kontuzje w postaci podbitych oczu, rozwalonych warg, przestawionych szczęk, przebitych bębenków (od uderzenia w ucho gdzie są zatyczki) nie są rzadkością. Na większości zawodów triathlonowych ilość zawodników jest ograniczona do 200-300. Jeśli zawody są większe, start pływania odbywa się w grupach wiekowych po 100-200 osób. Organizatorzy również rezygnują ze startu z wbiegiem “z plaży” i start odbywa się na sygnał “z wody”, do której zawodnicy wchodzą wcześniej bez pośpiechu. Takie rozwiązanie powoduje, że pływanie jest bardziej podobne do pływania, a nie do sportów esktremalnych czy też walki o przeżycie. Nie eliminuje to całkowicie możliwości dostania kopniaka w twarz, ale mocno je ogranicza.

Na zawodach IRONMAN w Zurichu wystartowalo naraz, z 60 metrowej plaży, 1800 zawodników!

Każdy stojący na lini startu zawodów na dystansie IRONMAN liczy się z tym, że w pewnym momencie zawodów przyjdzie moment załamania, z którym w jakiś sposób trzeba będzie sobie poradzić. To nie tylko 3.8km pływania, 180km roweru i maraton – 42.2km do przebiegnięcia, to również bardzo długi dzień, który zaczyna się w zasadzie w nocy, gdyż trzeba wstać o 4-5 rano, żeby być w strefie zmian o 6. Po kilku godzinach snu przerywanego myślami o starcie, rzadko kto czuje się w życiowej formie, z którą wszystkie wyzwania wydaja się lekkie, proste i przyjemne. Każda najmniejsza niedyspozycja, niezaleczona kontuzja czy generalnie “brak prądu” podczas tak długich zawodów prędzej czy później przeobraża się w potwora o imieniu “Kryzys”. Z tym potworem trzeba się zmierzyć i trzeba go pokonać. Może się on pojawić w różnych miejscach i przybierać różne kształty, może Cię atakować otwarcie lub z ukrycia. Może przypuszczać wielokrotne ataki, lub śledzić przez cały dzień z uporem maniaka i uderzyć tylko raz w końcówce, wtedy gdy jesteś już całkowicie wyczerpany. Może Ci ściągnąć okulary na początku pływania, przebić dętkę, przewrócić na rowerze, może się zamienić w deszcz, grad lub upalne słońce i wyssać z Ciebie wszystko podczas biegu. Obojętnie jaką formę ataku przyjmie, możesz być pewien, że w którymś momencie się pojawi. Będziesz musiał mu stawić czoła i podjąć walkę. Wygrana walka robi z Ciebie IronMan’a. ;)

Ja swoją pierwszą walkę musiałem stoczyć w wodzie już po kilku sekundach. Na starcie ustawiłem się z przodu i po chwili znalazłem się w samym centrum piekła. W zasadzie przez całe pierwsze okrążenie było bardzo ciasno i nerwowo. Moje oczekiwania, że pływanie będzie najprzyjemniejszą częścią przy której powoli wejdę w rytm zawodów, nie mogły być dalsze od prawdy. Już po pierwszych minutach żałowałem, że nie ustawiłem się całkowicie z boku, gdzie dystans do przebycia byłby trochę dłuższy ale nie byłby tak zatłoczony. Pod koniec pierwszego okrążenia czyli po około 1.8km, rozluźniło się, ale przed wyjściem na wyspę zaczął mnie łapać skurcz w prawym dwugłowym, który najprawdopodobniej był rezultatem powoli odpuszczjącego stresu i nadmiernego „spięcia” w pierwszej części. Na wyspie szybki skłon aby rozciągnąć mięsień, szybka rada na przyszłość dla fotografującego szwagra KS – „Don’t do it”, szybkie spojrzenie na pozostałą do przebycia odległość z szybką decyzją o obraniu strategii płynięcia po zewnętrznej i powtórny wskok do wody. Druga pętla była już znacznie przyjemniejsza i bardziej podobna do pływania i do moich przedstartowych założeń i wyobrażeń. Po godzinie i 19-stu minutach, czyli po prawie 10 minutach dłużej niż planowałem, zakończyłem pierwsze wyzwanie dnia. Gdybym musiał wskazać moment najbardziej kryzysowy podczas całych zawodów, to zdecydowanie byłoby to pływanie – czego się zupełnie niespodziewałem. Być może dobrze się stało, że początek był trudny, gdyż to sprawiło, że ostrożniej podszedłem do kolejnych dyscyplin. Z perspektywy czasu, muszę również stwierdzić, że bycie podczas pływania w najgorszym piekle przez pół godziny, choć niekorzystnie czasowo, już w momencie wyjścia z wody przyniosło mi ogromną satysfakcję. To chyba coś na zasadzie wyjścia z jakiejś traumatycznej sytuacji bez szwanku, która w pewnien sposób pozwala poczuć się o to doświadczenie bogatszym.

Tak czy owak moja rada to, na swoich pierwszych zawodach triathlonowych, czy też zawodach IRONMAN, gdzie minuta czy dwie nie są aż tak ważne jak ukończenie, nie pchaj się do wody w głównej stawce, chyba że masz na imię Micheal, a na nazwisko Phelps.

Po pływaniu, był rower… cdn wkrótce…

Zdjęcia

Międzyczasy:

Rank: 104 of 334

Overall Rank: 494 of 1749

BIB: 1550
Division: 35-39
Age: 36
State: Siebnen
Country: POL
Profession:
Swim: 1:19:25
Bike: 5:52:17
Run: 3:58:05
Overall: 11:16:48
Swim Details Division Rank: 177
Split Name Distance Split Time Race Time Pace Div. Rank Overall Rank Gender Rank
1.8 km 1.8 km 37:43 37:43 2:05/100m
3.8 km 2 km 41:42 1:19:25 2:05/100m
Total 3.8 km 1:19:25 1:19:25 3:58/100m 177 826 745
Bike Details Division Rank: 130
Split Name Distance Split Time Race Time Pace Div. Rank Overall Rank Gender Rank
35 km 35 km 1:02:17 2:25:51 33.72 km/h
63 km 28 km 1:00:07 3:25:58 27.95 km/h
85 km 22 km 37:39 4:03:37 35.06 km/h
125 km 40 km 1:15:21 5:18:58 31.85 km/h
153 km 28 km 1:06:17 6:25:15 25.35 km/h
175 km 22 km 39:41 7:04:56 33.26 km/h
180.1 km 5.1 km 10:55 7:15:51 28.03 km/h
Total 180.1 km 5:52:17 7:15:51 30.67 km/h 130 630 586
Run Details Division Rank: 104
Split Name Distance Split Time Race Time Pace Div. Rank Overall Rank Gender Rank
3.3 km 3.3 km 15:51 7:34:34 4:48/km
5 km 1.7 km 8:38 7:43:12 5:04/km
7.1 km 2.1 km 11:15 7:54:27 5:21/km
10.5 km 3.4 km 17:35 8:12:02 5:10/km
13.8 km 3.3 km 16:45 8:28:47 5:04/km
15.5 km 1.7 km 9:04 8:37:51 5:20/km
17.6 km 2.1 km 11:21 8:49:12 5:24/km
21.1 km 3.5 km 17:56 9:07:08 5:07/km
24.4 km 3.3 km 18:08 9:25:16 5:29/km
26.1 km 1.7 km 9:45 9:35:01 5:44/km
28.2 km 2.1 km 13:00 9:48:01 6:11/km
31.6 km 3.4 km 20:21 10:08:22 5:59/km
34.9 km 3.3 km 20:40 10:29:02 6:15/km
36.6 km 1.7 km 12:08 10:41:10 7:08/km
38.7 km 2.1 km 14:42 10:55:52 6:59/km
42.2 km 3.5 km 20:56 11:16:48 5:58/km
Total 42.2 km 3:58:05 11:16:48 5:38/km 104 494 457
Transition
T1: SWIM-TO-BIKE 4:09
T2: BIKE-TO-RUN 2:52

Zdjęcia, Hurpa

IM Zurich cz.2…

Zurich triathlon 5150 – oczami zawodnika i IM oczami kibica

By , 20 lipca 2012 22:17

Zurich triathlon 5150 – czyli wydanie olimpijki wg IRON MAN’a. Korzystając z zaproszenia Krisa na kibicowanie w niedzielnych (15.07.12) zawodach Iron Man skorzystałem z okazji i zapisałem się na olimpijkę organizowaną przez jednie słuszną organizację :-) pod szyldem 5150 na fragmencie trasy i w tej samej bazie co zawody IM odbywajace się nastepnego dnia.

Do startu skusiło mnie kilka elementów: kolejny triathlon na akceptowalnym przeze mnie dystansie, ciekawe miejsce, ogromny rozmach z uwagi na organizatora. Tak więc z samego rana po zaparkowaniu auta trochę na „dziko” (w Zurichu jest to spory problem) zjawiłem się w miasteczku startowym, od razu zaznaczę zorganizowanym w sposób w Polsce niespotykany. Miałem już lekkie pojęcie o trasie (dzień wcześniej po odebraniu numerów zrobiliśmy mały rekonesans po trasie rowerowej – generalnie płaskiej z jednym kilometrowym ale stromym podjazdem), więc w spokoju kręciłem się po tzw.  strefie atletów czekając na start swojej grupy. Punktualnie o 10:40 wskoczyłem do wody razem z ok. 300 innymi zawodnikami. Przez pierwsze kilkaset metrów było naprawdę tłoczno ale jakoś dotrwałem do końca w przyzwoitym czasie 33minut – co biorąc pod uwagę, że gramin pokazał 1,7km jest całkiem ok. Zmiana i w drogę na rower. Tutaj niestety było gorzej – odczuwałem brak treningów co w prosty sposób przełożyło się na wynik, poza tym trzykrotne pokonanie stromego podjazdu dało się we znaki. Kolejna zmiana i przyjemna trasa biegowa pokonana w oczekiwanym aczkolwiek niezbyt szybkim tempie. Łączny czas to 2:57 może nie najlepszy jednak satysfakcjonujący w obliczu świadomości swojej formy. Poza tym kolejne doświadczenie traiathlonowe w dodatku w na tak dużych i perfekcyjnie zorganizowanych zawodach i oczywiście ten doping Beaty z Anią, Ani z Polą i Mariusza – dzięki wielkie.

Krzysztof Stepień 2:57:38 693/852

Wszystko to jednak nic w obliczu tego co wydarzyło się dnia następnego. Pobudka o 5 rano, krótkie rozciąganie i razem Krisem – bohaterem dnia oraz Marlonem udaliśmy się do Zurichu aby ok. 6 odstwić Krisa do strefy zmian, która robiła ogromne wrażenie. Ok. 1800 rowerów (co jeden to lepszy) uszeregowanych w wielu rzędach – szybko policzyliśmy, że ich łączna wartość to ok. 20.000.000PLN jak na „kilka” rowerów to niezła sumka. Dookoła krzątali się poddenerwowani zawodnicy w oczekiwaniu na 7 rano. Nie będę się za bardzo rozpisywał na temat takich szczegółów organizacyjnych jak odpowiednia liczba toalet, wysprzątane podłoże, rozdawane gadżety do dopingu itp. czyli wszystko to czego u nas często brak. Natomiast największe wrażenie zrobiła grupa 1800 zawodników wpuszczonych na jeden gwizdek do wody. Z plaży wyglądało to niesamowicie – kocioł jakich mało. I pośród tych wszystkich odważnych ludzi – Kris podejmujący wyzwanie, które dla nas wszystkich jest chyba spełnieniem najskrytszych sportowych marzeń.

Prawie cztery kilometry w jeziorze stanowi nie lada wyzwanie stąd też rozpiętość czasowa duża, ale Kris uporał się z tym bardzo szybko aby po krótkiej przerwie na zmianę garderoby wskoczyć na jeden z 1800 równo poustawianych rowerów. O ile moja górka była stroma to trasa rowerowa IM Zurich jest dla przeciętnego człowieka nie do pokonania. Zdecydowanym utrudnieniem była pogoda, która zmieniała się od słonecznego letniego poranka do gradobicia, wielokrotnych nawałnic deszczowych i burz. Patrząc na statystyki to ok. 300 osób nie podołało  trudom zawodów – ale nie Kris, który z bardzo dobrą średnią prędkością dotarł do strefy zmian gdzie po ponownej zmianie garderoby poleciał na trasę maratonu. Sam fakt pokonania trasy 42km powoduje u niektórych dreszcze lub zawroty głowy – a co dopiero po pokonaniu 3,8km w wodzie i 180km na rowerze?

Na trasie biegu mającej cztery pętle (mocno ułatwiało to kibicowanie) widać było ogromne zmęczenie zawodników – nawet Kris wyglądał na pierwszym okrążeniu na zmęczonego – później trochę ochłonął. Na szczęście to co przeszkadzało na trasie rowerowej okazało się chyba dla wielu zbawienne podczas biegu – było chłodno i pomimo czestych i wielokrotnych przelotnych opadów deszczu warunki do biegania wydawały się ok.

Po wielu godzinach walki na trasie pierwsi zawodnicy zaczęli powoli przekraczać linie mety przy ogromnym aplauzie licznie zgromadzonych kibiców stojących często w strugach zimnego deszczu. Na mecie było wiele chwil wzruszenia, łez, uścisków. Niewątpliwie atmosfera podczas finiszu Ironman’a jest czymś co długo zapamiętam a radość z możliwości powitania Krisa na końcu tak długiej drogi niezapomniana. Świadomie nie piszę tu o czasach i zajętych miejscach bo nie o to tu chodzi (nawet jak są tak dobre jak u Krisa) liczy się fakt zmagania samego z sobą i trasą podczas jednej z najtrudniejszych dyscyplin – Krisowi się udało – ogromne gratulacje i mam nadzieję, że kiedyś mi też się uda.

To tyle oczami kibica – więcej i już bezpośrednio z trasy dowiemy się zapewne od pierwszego HURPA IronMan’a

ks

PS. Pamiętacie to - dobrze, że mogliśmy komuś pomóc.

Otwarte Mistrzostwa Polski Weteranów w Triathlonie 2012

By , 9 czerwca 2012 21:58

Wczoraj nasi nie ograli Greków tym samym nie było okazji do spędzenia wieczoru przy większej ilości piwa. Tak więc rano głowa świeża i mogłem spokojnie wyruszyć do Środy Wielkopolskie aby po raz drugi zmierzyć się z dystansem olimpijskim.

Już w zeszłym roku olimpijka mi pasowała z tym większą ciekawością chciałem wystartować ponownie. Jak co roku (już trzeci start w Środzie) wszystko było ok, jedyna zmiana to taka, że w tym roku wprowadzono wpisowe. Oczywiście z uwagi na rangę Mistrzostw Polski zawody rozgrywane pod patronatem ostatnio mojego ulubionego związku PZTri.

Pogoda całkiem dobra, 20 stopni, lekki wiatr, woda 18, wszystko w najlepszym porządku, poza małym drobiazgiem jak brak okularów – na szczęście zdążyłem kupić na miejscu :-)

Jedynym mankamentem zawodów w Środzie to trasa pływacka – są dwie pętle co samo w sobie nie stanowi problemu ale wymusza niewielkie odległości pomiędzy bojkami. W tym roku na starcie stanęło ponad 200 osób tym samym w zasadzie na wszystkich bojkach pierwszej pętli było baaardzo ciasno – a co się z tym wiąże to wiecie sami.

Dla mnie pływanie było super uplasowałem się na początku drugiej setki z czasem 29:22 i pierwszy raz w życiu po wbiegnięciu do stery widziałem tyle rowerów :-)

W strefie było też w miarę ok. Niestety po przejściu belki i próbie okiełznania mojego felta zaliczyłem glebę. Spadł łańcuch, wygięła się klamkomanetka, zdarłem kolano. Szybkie próby założenia łańcucha nie dawały efektu. Koło się nie obracało. Emocje i wkurw…nie nie pozwalało mi prawidłowo zdiagnozować sytuacji. Dopiero ktoś z kibiców krzyknął, że przerzutka się zagięła i blokuje koło. Na szczęście udało mi się wszystko jakoś poskładać i ruszyłem w na trasę, niestety zdążyło mnie już wyprzedzić kilkudziesięciu zawodników. Miałem tylko trzy środkowe (na szczęście) biegi, które z trudem mogłem zmieniać, niemniej jednak felt wytrzymał do końca i po raz drugi w strefe znalazłem się po godzinie i 22 minutach (w tym cała zabawa z rowerem).

Trasa biegowa była dość trudna (na placu budowy alejek wokół jeziora), podobnie jak w ubiegłym roku prowadziła przez „siodło” przy tamie, które pomimo, że z niewielkim spadkiem w trzeciej godzinie zawodów dało się odczuć. Wg mnie nie było całych 10km, ale dokładnie nie wiem, nie miałem garmina.

Na mecie zameldowałem się z czasem 2:43:22, co znacznie (8min) poprawiło wynik ubiegłoroczny (co prawda był krótszy bieg- co jest dość dziwne jak na MP).

Były to dla mnie trudne zawody ze względu na ostanie diagnozy dot. stawu biodrowego i zdecydowane ograniczenie treningów biegowych, ale co tam udało się! Teraz zaczynam przygotowania do HuraBaltic.

pozdr ks

Krzysztof Stępień czas 2:43:22 mjsc. 165/200

Wyzwania 2012

By , 3 stycznia 2012 21:37

W ramach zapytania o Wasze wyzwania na rok 2012, zamieszczam swoje:

Hurpa!

Panorama Theme by Themocracy

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com