Category: biegi

1-szy Kołobrzeg Maraton

By , 6 maja 2013 21:58

Cóż to był za dzień! Cóż to był za maraton! Urozmaicona, przepiękna trasa biegnąca wzdłuż wybrzeża z cudownymi widokami na morze i plażę. Do tego fantastyczna pogoda z pełnym słońcem i delikatnie chłodzącą morską bryzą. Bufet na trasie co kilka kilometrów i znaczniki odległości na każdym kilometrze. Kameralnie i komfortowo, 170 biegaczy, którzy stali się częścią pierwszego maratonu w Kołobrzegu. Wspaniałe pamiątkowe medale i koszulki oraz bardzo przyjazna atmosfera na starcie, na trasie i na mecie. Czego więcej trzeba, aby o maratonie powiedzieć wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju?

Może dołożę, że 100 metrów od mety było morze, w którym można było schłodzić obolałe nogi, a na mecie przepyszna zupa łososiowa, do której podszedłem sceptycznie (za co bardzo przepraszam), ale była tak smaczna że zjadłem trzy miski. Na mecie świetny komentator, prysznice z ciepłą wodą i darmowy masaż – wielkie dzięki. Do tego napoje i piwo dla wszystkich biegaczy na uczczenie perfekcyjnego dnia.

To nie był maraton, to był wspaniały sen! Sen, w którym biegnąc po plaży przy światłach morskich latarni znalazłem 42 kilogramowy bursztyn. Proszę nie mówcie o nim nikomu! Niech zostanie tam gdzie go zastałem! ;)

W moim przypadku dodatkową motywacją była również czekająca na mecie rodzina i najbardziej oddany sprawie zespół pomocników na trasie w postaci moich rodziców. Wielkie dzięki Wam wszystkim!

Szczególne podziękowania dla organizatorów, którzy najwyraźniej włożyli w tą imprezę nie tylko swoją kompetencję i doświadczenie, ale również zapał, pasję i serce. Wszystko było perfekcyjne! Ogromne gratulacje!!!

Gratulacje dla Marlona, za udany debiut!

Mariusz Sowiński (Marlon) 3:44:53

Krzysztof Tomczak (Kris) 3:20:06, GPS

Zdjęcia wkrótce.

Hurpa!

2013 – Nowy Rok inaczej…

By , 1 stycznia 2013 13:49

Tym razem Nowy Rok powitałem inaczej. O wyjściu na imprezę nie było mowy, gdyż Maks nie rozstaje się z mamą, więc postanowiłem wystartować w Noworocznym biegu w Zurichu.
Punkt 00:00:00 1.1.2013 wraz z setkami innych zapaleńców-desperatów na strzał zwiastujący Nowy Rok wybiegliśmy z hali sportowej. Na zewnątrz przywitał nas huk petard i sztuczne ognie, które towarzyszyły nam do końca biegu. Życzenia noworoczne tym razem odbyły się bez uścisków i buziaków, gdyż na te nie było czasu, poza tym nikogo nie znałem.
Trasą biegową była 6-cio kilometrowa pętla biegnąca głównie nad rzeką o naturalnej nawierzchni i zaczynająca się i kończąca na hali sportowej. Do wyboru były cztery dystanse: 6,12,18,42 km. Ja wybrałem 18km, a więc trzy okrążenia.
Śmiesznie było biec w nocy z lampką na czole i widzieć po dugiej stronie rzeki setki światełek poruszających się w tym samym kierunku. Nie było widać sylwetek biegnących – tylko światełka.
Po 1 godzinie i 21 minutach Nowego Roku po raz trzeci wbiegłem na halę i przekroczyłem metę.
Niech żyje 2013 i niech będzie tak aktywny i satysfakcjonujący jak jego początek!

Wyniki GPS

Richmond Marathon – zapowiedź debiutu – Ola i Tom

By , 4 listopada 2012 11:35

Już za 5 dni, 11-ego listopada, Ola i Tom wystartują w ich pierwszym maratonie. Życzymy powodzenia, trzymamy kciuki i czekamy na informacje o życiówkach, które niezaprzeczalnie padną. ;)

13 Poznań maraton

By , 14 października 2012 14:05

Dzisiaj w Poznaniu święto biegaczy – po raz 13 mamy maraton – w tym roku zupełnie nowa (wg mnie trudniejsza) trasa okalająca całe mia miasto – tylko jedna pętla.

Niestety tym razem nie jest mi dane przekroczenie linii mety – problemy z biodrem, kolanem i kręgosłupem uniemożliwiły mi jakiekolwiek bieganie o przygotowaniu do maratonu nie wspominając.

Przyznam, że nie przepuszczałem, że będzie mi tak przykro i ze wzruszeniem oraz łzą w oku będę kibicował razem z Anią na trasie dodając otuchy biegaczom rewanżując się tym samy za okazane wsparcie w latach ubiegłych. No ale cóż tak czasami bywa, musiałem pozmieniać wszystkie swoje plany mam tylko nadzieję, że jeszcze w tym roku uda się powoli wrócić do biegania i chociaż raz w roku przekroczyć linie mety maratonu. Na razie pozostaje tylko pływanie i codzienne ćwiczenia rehabilitacyjne.

Wracając do maratonu to pogoda była całkiem znośna, chociaż trochę wiało ale nie było za zimno i czasami świeciło słońce. Pobity został rekord frekwencji chociaż tytuł największego maratonu w Polsce odebrała nam Warszawa. Wygrali Kenijczycy a na 3. miejscu zameldował się zawodnik z Nowej Soli.

Wszystkim startującym gratuluję i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wystartujemy razem.

pzodr ks

Geneva (half)marathon by Misiek

By , 8 maja 2012 20:43

UWAGA: Debiut na dystansie półmarathonu w Genev’ie!!! Misiek w promieniach słonecznych odbijających się od lustra wody Genev’skiego jeziora oświetlającego jego pełny uśmiech zameldował się z czasem 2:07 na mecie. Bieg odbył się pod patronatem Unicef’u, który Misiek wspiera duchem, ciałem i umysłem. Serdeczne gratulacje!

Czas: 2:07:42; Miejsce 2042 na 2384 wśrśd mężczyzn ; Foty

Zürich Marathon 2012

By , 27 kwietnia 2012 23:17

start temperatura 5 stopni; świeci słońce
1-4km dobre tempo; wszystko jest ok; może ubrałem się za ciepło
4km tempo nadal ok; delikatny podbieg; tętno trochę wzrasta; zaczyna kropić deszcz
5 – 9km leje deszcz; słońce się schowało; jest zimno; ubrałem się ok; tempo ok; samopoczucie ok; tętno w granicach 145-147 – trochę za wysokie jak dla mnie na tą część; staram się rozluźnić i zejść z niżej z tętnem; czuje lekki dyskomfort w prawym udzie
10km leje deszcz; komentator mówi że mięczaki zostały w domu i w taką pogodę biegną tylko twardziele; nie wiem jaki mam czas bo na garminie mam ustawione tylko dwa parametry tętno i tempo, ale jest pewnie w granicach 44-45minuty; czuję że coś jest nie tak z prawym udem; jakby mały kamień wpadł do środka; mam nadzieję że przejdzie na następnych kilometrach
11 – 14km leje deszcz i zimny wiatr wieje w twarz; tempo jest ok i czuję się dobrze – tylko to udo coraz bardziej mi dokucza; cały czas czekam aż się rozgrzeję na tyle że ten skurcz zmieni się w uczucie rozlewającego się ciepła i zniknie;
15 – 19km leje deszcz i zimny wiatr dalej wieje w twarz; moje skamielina jest coraz większa; cały czas staram się jak najbardzie rozluźnić; moje tempo w związku z tym nieznacznie spada; spada też tętno – super; czuję że kondycyjnie jestem w stanie w tym tempie dotrwać do końca, tylko to udo zaczyna być bardzo bolesne;
20km deszcz ustaje; co nie ma wielkiego znaczenia bo i tak już jestem całkowicie mokry; ból prawego uda jest coraz gorszy, a moja skamielina rozrosła się do rozmiarów bochenka chleba;
20,5km pękam i staję na chodniku; przez niecałą minutę rozciągam udo; czuję że jest już za późno na tego typu zabiegi; jest zimno
21-22km powracam do biegu; staram się myśleć pozytywnie ale czuję że to ekspresowe rozciąganie nic nie pomogło; jest bardzo zimno
23km staję po raz kolejny; tym razem na dłużej i staram się rozciągnąć i rozmasować udo; mijają mnie baloniki na 3:15; jest bardzo zimno; zaczynam biec z dwóch powodów jestem zmarznięty, a poza tym nie ma innych opcji; zdaję sobie sprawę że to będzie dłuuugi dzień;
24km – 25km biegnę bardzo powoli; załączam muzę na podbudowę nastroju; po minucie mój przemoczony ipod się wyłącza na amen; jak pech to pech; nawrót w Meilen i w końcu wiatr jest teraz w plecy;
26km – 31km powoli się rozgrzewam; biegnę wolnym tempem i zastanawiam się kiedy dojdą mnie baloniki na 3:30
32km – 33km staję i rozciągam udo; dochodzą mnie baloniki na 3:30
34km – 38km zabieram się z balonikami; wychodzi słońce i jest całkiem przyjemnie; powoli się rozkręcam; zaczyna padać
39km – 42km nie na długo wystarczyło mi sił; staję rozciągam się i czuję że jestem już bardzo zmęczony; nie opłaca się biegać maratonów wolno, gdyż biega się je znacznie dłużej; przechodzę w tryb bieg marsz; przestaje padać
meta dobiegam; przed metą Ania, Pola, Asia, Misiek, Tymek, Lukasz i Cyli; czas 3:42 – najgorszy w historii; czuję się jakby przejechał po mnie czołg i zaparkował na prawym udzie; mimo wszystko czuję satysfakcję; kolejnym razem będzie lepiej; hurpa

GPS; Czas: 3:42:02; Wyniki; Miejsce mężczyźni 1206/2492; w kat. 285/587

5 Poznań półmaraton

By , 1 kwietnia 2012 16:05

To już mój trzeci półmaraton w Poznaniu. Niestety kolejny raz scenariusz opisujący reakcję mojego organizmu się powtórzył: czwartek po treningu pełen optymizm, wszystko ok, samopoczucie na piątkę, natomiast w piątek rano ból głowy, osłabienie, katar, samopoczucie zero. Zapewne ostatni tydzień pełen różnych podróży i notoryczny niedomiar snu nie był bez znaczenia. Pomimo szybkich środków zaradczych w niedzielę rano czułem się źle. Ale nie odpuściłem. Pogoda była w porządku: słońce, trochę wiatru i około 3 stopnie w plusie. Na starcie stanąłem razem z 4800 zawodnikami z całej Polski i kilku innych państw. Od początku biegłem równym tempem w okolicach 5 minut/km ponieważ z kolejnymi kilometrami, pomimo osłabienia ogólnego, sił starczało więc po pierwszych 7km lekko przyspieszyłem, cały czas biegło się wyjątkowo dobrze więc po kolejnych 7km jeszcze przyspieszyłem, w końcu po 20km przyspieszyłem jeszcze bardziej i wykręciłem życiówkę :-)

Udało się dobiec w czasie 1:43:25 netto zajmując 1131 miejsce na ok. 4592 sklasyfikowanych. Podsumowując: było super – jak to w Poznaniu – teraz kilka dni leczenia przeziębienia :-( i do kolejnych treningów.

hurpa ks

Krzysztof Stępień czas netto 1:43:25 mjsc 1131/4592

PS. Może nie ładnie się chwalić ale  w kwietniowym numerze polskiego wydania RunnersWorld pojawiła się notatka o moim starcie na Saharze z podaniem linku do hurpaguns.com :-)

Bieg Zaślubin Kołobrzeg 2012

By , 20 marca 2012 22:23

Nasza Hurpagun’ka Ola Sopilnik zajęła trzecie miejsce w swojej kategorii wiekowej w tegorocznym 26 Międzynarodowym Biegu Zaślubin w Kołobrzegu. Ola z czasem 1h 09 na tradycyjnej 15km trasie była drugą Kołobrzeżanką i jedynastą kobiętą w klasyfikacji ogólnej. Serdeczne gratulacje! Go Ola Go Paula Go!

Wyniki

Panorama Theme by Themocracy

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com