VI Kołobrzeski Maraton Rowerowy 2011

By , 20 sierpnia 2011 20:05

Wczoraj podczas odprawy technicznej wszyscy startujący byli bardzo mocno przygaszeni … wiatr w porywach dochodził do 80 km/h. Ale nadzieje tliły się w ich sercach, że w dniu startu wszystko się zmieni. Niestety dziś było jeszcze gorzej. Mimo wszystko stanąłem na starcie … ale bez wiary w złamanie 3 godzin. Wyruszyłem o godz. 9:50. I już na ul. Trzebiatowskiej spotkałem się ściana wiatru. Trzech kolarzy z tempem 34 km/h odjechało nam, zaś reszta grupy została w tyle. I tak zacząłem samotną jazdę na trasie … tak, tak … 94 km. Miało być 82 km … ale niestety we Wrzosowie TIR zasłonił mi znak poziomy skrętu na Włościbórz i pojechałem prosto pod potężna górę długości 6 km. Dojechałem prawie z powrotem do Karlina :) Dobrze, że inny kolarz też się pomylił i powiedział mi żebym zawrócił na prawidłową trasę. Robiłem wszystko w tym huraganie by złamać 3 godziny … jednak naddatek 12 km zrobił swoje. I znowu zdziwienie ludzi których wyprzedzałem wcześniej, że jeszcze raz ich wyprzedzam. Ostatnie 40 km ludzie płakali, pchali rowery, zsiadali na przystankach autobusowych i wyklinali ten jeden dzień w roku, w którym nie dostali wspaniałej pogody. Na mecie dowiedziałem się, że nie będzie można skorygować mojego błędu w trasie i sen o złamanych 3 godzinach odpłynął w dal. Gdyby zrobić korektę miałbym swoje upragnione założenie czasowe. Jednak mimo panujących warunków na drodze, nadłożonego kilometrażu i sytuacji, że pierwszy raz jechałem w butach wpinanych, uznaję swój start za udany i dobrze prognozujący na przyszłość.

A tu trasa …
Hurpa

Tomasz Kolasa 3:49:15

MISTRZOSTWA POLSKI W AQUATHLONIE

By , 17 sierpnia 2011 20:26

Godzina 5: 00 w niedzielę nie była najlepszą porą do wstawania, ale do Gdyni daleka droga a nasza kolej to nie TGV, więc musiałem zwlec się z łóżka. Kołdra tego ranka była wyjątkowo ciężka. Pociąg wyjeżdżał o 6:16 do Koszalina tam przesiadka na pociąg do Gdyni (oczekiwanie na peronie wykorzystałem na szybki stretching przy żywym zainteresowaniu SOK-istów widzących jak nietypowo używam kolejowej ławki). W Gdyni byłem ok.10:00. Musiałem się pośpieszyć biuro zawodów mieli zamknąć o 11.00. Na szczęście szybko znalazłem Bulwar Nadmorski i odebrałem pakiet startowy na czas. Do startu miałem jeszcze sporo czasu wiec czekałem sobie na plaży obserwując zatokę: było mglisto, ale wszystkie boje oznaczające trasę były widoczne wiec nie było strachu o przesunięcie startu, temp. wody 17 stopni komfortowo, stan morza o przepraszam zatoki ok. 2 stopnie dla nieobytych z morzem będzie niezła walka z falami, warunki z goła odmienne od „jeziorno-basenowych”

Start główny odbył się zgodnie z harmonogramem imprezy, pogoda poprawiła się: wyszło słońce a wiatr przegonił mgłę. Startowaliśmy z plaży do pierwszej boji było niedaleko, więc przy 122 startujących naprawdę było ciasno, po strzale musiałem chwile przystanąć, bo nie miałem nawet kawałka wody by wskoczyć. Ktoś kiedyś mi powiedział, że z przodu nigdy nie ma korków będę musiał sprawdzić to przy okazji następnego startu. Droga do pierwszej boi to była jazda jak w pralce, z przodu, z prawej i z lewej strony woda dosłownie kipiała, co chwile kogoś waliłem dłonią i ktoś walił we mnie. Za boją było już luźniej, ale nie łatwiej, fale nie ułatwiały zadania widziałem, że niektórzy przerzucili się na klasyka, ja wolałem kontynuować kraulem. Trasa pływacka podzielona była na 2x500m po pierwszej 500-ce trzeba było wyjść z wody obiegnąć bramkę i powrót do wody na drugie kółko (dziwne uczucie wybiegasz z wody, aby po chwili znów do niej wskoczyć). Z wody wyszedłem 69 z czasem 23:27 dobieg do strefy zmian i przebranie zajęło mi trochę czasu, ale jak na drugie zawody multisportowe w życiu nie było najgorzej. Trasa biegowa to 2×2,5km pierwsza połowa każdej pętli to asfalt a druga to beton. Asfaltem biegło mi się lepiej. Starałem się utrzymać tempo 4:40 ale nie zawsze się udawało. Ostatecznie bieg ukończyłem z wynikiem 23:50 a całe zawody 49min 04sek., co dało 76 miejsce na 122 startujących.

Debiut w aquathlonie uznaje z udany a zawody oceniam bardzo dobrze: miła atmosfera, ładne widoki podczas biegu wzdłuż promenady, profesjonalne zabezpieczenie akwenu.

Polecam zawody w Gdyni innym Hurpaguns naprawdę warto pojawić się silną ekipę w następny rok.

Pozdrowienia i podziękowania z wspaniały doping dla Eweliny z dziećmi i dla jej męża Jacka za wspólny start i miłe towarzystwo. HURPA!!!

Zbyszek

Zbigniew Brzozowski 49:04 miejsce 76/122

XVI Bieg ku Słońcu Dźwirzyno 2011

By , 1 sierpnia 2011 19:43

Sezon w pełni zarówno ten wakacyjny jak i przynajmniej teoretycznie sportowy. Ponieważ miałem okazję być w ubiegły weekend w Kołobrzegu nad najwspanialszym polskim wybrzeżem nie mogłem przejść, a raczej przebiec obojętnie obok corocznego biegu ku słońcu rozgrywanego w Dźwirzynie. Motywacja do uczestnictwa była naprawdę duża na co miały wpływ dwa czynniki: dwa lata temu był to mój życiowy debiut w imprezie biegowej, ponadto zapowiadała się silna ekipa „młodych” hurpaguns’ów – tak, tak Panowie, powoli rośnie nam nowe pokolenie :-)

Tak więc na starcie zameldowali się: starzy wyjadacze :-) Przemo i KS oraz debiutanci: Agnieszka Kuczera i Tomek Kolasa.

Trasa trochę zmieniona w stosunku do tej sprzed dwóch lat (4km plaży+podbieg+6,4km asfaltu) łącznie prawie 10,5km co uniemożliwiało bezpośrednie porównanie wyników.

Pogoda całkiem ok, temp. ok. 20 stopni, na plaży jak zawsze silny wiatr, a na „asfalcie” przez chwilę pojawiło się słońce. Na starcie ok. 200 osób co stanowiło ogromny przyrost w stosunku do lat poprzednich potwierdzając popularność biegania w PL.

Przyznam, że w moim przypadku głównym celem była poprawa tempa i test mający pokazać w którym miejscu się znajduję w kontekście przygotowań do maratonu.

Do mety dobiegłem całkiem zadowolony uzyskując tempo 4:45 min/km czyli o 32sek/min lepiej niż dwa lata temu – czyli progres jest znaczący. Oczywiście fajnie by było jakbym „zszedł” w okolice 4:30-4:35 co udało się Przemkowi (moje gratulacje – ponad dwie minuty przede mną) ale co tam i tak nie jest źle – trzeba dalej intensywnie pracować.

Jeżeli chodzi o naszych debiutantów to należą im się ogromne brawa za start i ukończenie biegu – sam bardzo dobrze pamiętam jakie emocje towarzyszą tym pierwszym próbom sportowych zmagań, tym bardziej, że zarówno trasa biegu jak i warunki atmosferyczne podnosiły poprzeczkę i sprawiały, że bieg ku słońcu wcale nie był letnią przebieżką tylko całkiem poważnym wyzwaniem.

Agnieszka dobiegła co prawda w końcówce stawki niemniej jednak cały czas dzielnie walczyła i nie „wymiękła” ani na chwilę nie przestając biec. Natomiast. Tomek (co szczegółowo opisał na swoim blogu) był tak nafaszerowany adrenaliną, że dotarł do mety pomimo kontuzji i upadku.

Podsumowując myślę, że wszyscy byli zadowoleni z fajnego sobotniego przedpołudnia spędzonego w bardzo przyjemnej atmosferze stworzonej również przez naszych wiernych kibiców: Basię z Ksenią i Marcelem oraz moimi Teściami. Dziękuję bardzo wszystkim za spotkanie i do następnego razu…  ks

wyniki:

Agnieszka Kuczera 1:14:18 197/198

Tomek Kolasa 1:05:15 189/198

Przemek Kuczera 47:05 80/198

Krzysztof Stępień 49:45 104/198

Panorama Theme by Themocracy

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com