Richmond Half Marathon by Ola & Tom’sky

By , 25 listopada 2011 23:46

Z opóźnieniem, ale to w końcu po drugiej stronie Atlantyku… news’y od Oli i Tom’a:

„Hej Krzychu i cała reszta Hurpaguns,

Chcielibyśmy pogratulować wszystkim Hurpagunom wspaniałych osignięć i rekordów życiowych :) Mamy nadzieję że któregoś pięknego dnia Hurpaguns zawita tutaj do nas na jakiś mały triathlon albo maraton :) Może na NYC ??? W przyszłym roku.

Małe sprawozdanie z naszego osiagnięcia w zeszłą sobotę.

Tutaj na początek z lokalnej tv na temat naszej corocznej imprezy.

Nie załapaliśmy się nigdzie do TV chyba nas wycieli ;)
Poza tym był to nasz trzeci już udział w tej imprezie, ostatni był w 2009.
W tym roku pogoda nam bardzo dopisała, było pięknie i słonecznie jak widać na tym urywku z TV. Choć było dosyć chłodno. Ja się wybrałam bez rękawiczek bo stwierdziłam że się szybko rozgrzeję, reszta się rozgrzała a ręce jak były zimne tak pozostały zimne przez całe 13, 1 mili. Poza tym ciężko było już na 9 mili, ale jakoś do końca się doczłapaliśmy. Tomski za mną więc mnie to tym bardziej cieszy:)

Rezultaty są tutaj, a zdjęcia tu: Ola i Tom

Parę słów od Tomskiego:

Hiya Chris,

Thanks for encouraging our running- I remember a good trip over Shotover with you. I enjoyed my comfortable 1/2 marathon last weekend- maybe I will train more this year! I don’t think I will ever have Ola’s glazed eyes of incomprehension of why there are these people in front of her; she is competitive. Hope to see you in Switzerland some time…or on this side of the pond :)”

Ola – czas: 1:36:39, miejsce: 306/6260, w kategorii: 8 !!!
Tom – czas: 1:46:00, miejsce: 846 /6260 , w kategorii: 62

III Grand Prix Poznania w Biegach Przełajowych

By , 12 listopada 2011 12:50

Słońce świeci dalej więc szkoda było nie wystartować w inauguracyjnym biegu III Grand Prix w biegach przełajowych w Poznaniu.

Impreza dobrze mi znana od ponad dwóch lat (startowałem 7 razy). W tym roku wzorem poprzedniej edycji można było sobie wylicytować jeden z dziesięciu numerów startowych na cały cykl. Ja zlicytowałem nr 5. Nadwyżka uzyskanych funduszy przeznaczona jest na organizację biegu dla dzieci.

W tym roku dużym zaskoczeniem była frekwencja. Przy średniej liczbie 300-400 startujących w II edycji dzisiaj na starcie stanęło 650 osób plus nordic walkerzy i dzieci. Wszystko było ok – co prawda organizatorzy wpadli trochę w pułapkę własnego sukcesu – relatywnie wąskie alejki wokół jeziora Rusałka w Poznaniu nie za bardzo radzą sobie z „upchnięciem” takiej liczby zawodników. Dzisiaj było jeszcze ok ale jak będzie mokro i błoto to może być wesoło :-)

Ja po wczorajszych 13km trochę czułem nogi ale i tak udało mi się uzyskać drugi czas w swojej historii GP – po pokonaniu 5km zameldowałem się na mecie po 22 minutach i 24 sek na 238 miejscu.

to tyle – znowu idę na rogala. Hurpa

Krzysztof Stępień 22:24 mjsc 238/623

Bieg Niepodległościowy Oborniki

By , 11 listopada 2011 19:19

Złota polska jesień cd.

Chcąc przyszykować więcej miejsca na rogala wyszukałem sobie Bieg Niepodległościowy w pobliskich Obornikach w ramach cyklu Grand Prix Obornik Wlkp. Udało mi się również namówić Rafała aby w ten kolejny przepiękny dzień (6 stopni i pełne słońce) spędzić czas aktywnie. Święto dzisiaj mamy wielkie więc i ranga imprezy doniosła. Pomimo relatywnie niewielkiej frekwencji (85 osób) bieg na dystansie 13 km został zorganizowany perfekcyjnie potwierdzając tylko, że lokalne imprezy (jak np. triathlon w Środzie) pomimo dosyć kameralnego charakteru są zdecydowanie warte uczestnictwa, a z zaangażowania i sprawności organizatorów można brać tylko przykład.

Razem z Rafałem nie nastawialiśmy się specjalnie na rekordy prędkości ale jak się okazało – zarówno trasa jak i warunki atmosferyczne sprzyjały zintensyfikowanemu wysiłkowi. Tym samym udało się pokonać te 13km w czasie lepszym niż zakładany.

Rafał zajął 61 miejsce z czasem 01:06:09 a mi udało się zejść poniżej godziny – 59:29 i zająć 41 na 85 sklasyfikowanych. Dla nas obu uzyskane tempo (ja miałem 4:39min/km a Rafał trochę pow 5min/km) było rekordem życiowym na dystansie powyżej 10km – cieszy mnie to tym bardziej, że w niedzielę udało mi się całkiem dobrze pokonać połówkę.

i to tyle – idę jeść rogala. Hurpa

Rafał Namysł 1:06:09 61/85

Krzysztof Stępień 59:29 41/85

Międzynarodowy Półmaraton Kościański

By , 6 listopada 2011 18:35

Rekord nie rekord :-)

Już po raz trzeci udało mi się wystartować w półmaratonie Kościańskim (szkoda, że byłem sam). Jak co roku motywy były takie same: ostatni poważny start w roku, płaska trasa, miasto z którym jestem związany zawodowo. W tym roku dodatkowym atutem była pogoda. Wyjątkowa jesień rozpuszcza nas w sposób niekontrolowany stawiając wysoką poprzeczkę na przyszłe lata. Dzisiaj nie było żadnej chmury na niebie a temperatura oscylowała wokół 15 stopni. Wszystko to w połączeniu z czerwono-żółto-brązowo-zielonymi barwami liści sprawiało doskonałą atmosferę na starcie i w trakcie biegu. Dodatkowo rekord frekwencji ponad 1050 osób – więc i orgi miały powód do zadowolenia. Nad organizacją rozpisywać się nie będę – po prostu jak zawsze wszystko było ok.

Moje nastawienie było niesprecyzowane – z jednej strony oczywiście chciałem pobiec szybko ale z drugiej maraton trzy tygodnie temu, choroba i ostatnie wyniki na treningach nie nastawiały optymistycznie. Niemniej jednak wszystkie pozytywne okoliczności o których wspomniałem wcześnie sprawiły, że postanowiłem zaryzykować. Pobiegłem równym tempem przez cały dystans, co mi się nieczęsto zdarza – z reguły wysiadam w końcówce. Tym razem udało się utrzymać dość równe tempo przez całe 21km – pomiędzy 4:50 a 5:05 min/km. Pozwoliło mi to na poprawienie ubiegłorocznego rekordu z Kościana aż o 5 i pół minuty. Pobiłem życiówkę brutto o 17 sek i zbliżyłem się do życiówki netto o 9 sek. – podsumowując jestem b.zadowolony, rezultat lepszy niż oczekiwania.

Biegło się naprawdę fajnie, cieszę się, że zaryzykowałem i podkręciłem sobie poprzeczkę tym bardziej, że po biegu czułem się ok. Teraz mogę z optymizmem patrzeć na kolejne starty. Dodatkowym elementem wpływającym na dobry wynik byli dopingujące mnie kibice dodający energii na trasie. Bardzo fajnie spędzone popołudnie – następny etap dużo poważniejszy – Sahara.

Hurpa

Krzysztof Stępień netto 1:44:04 (brutto 1:44:13) mjsc. 415/937 (w kat 49/106)

PS. Zapomniałem o jeszcze jednym bardzo ważnym czynniku motywującym – Rogale Marcińskie – ponieważ zbliża się 11 listopada więc po takim biegu można z czystym sumieniem zasuwać do cukierni :-)

Panorama Theme by Themocracy

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com