Bieg Zaślubin Kołobrzeg 2012

By , 20 marca 2012 22:23

Nasza Hurpagun’ka Ola Sopilnik zajęła trzecie miejsce w swojej kategorii wiekowej w tegorocznym 26 Międzynarodowym Biegu Zaślubin w Kołobrzegu. Ola z czasem 1h 09 na tradycyjnej 15km trasie była drugą Kołobrzeżanką i jedynastą kobiętą w klasyfikacji ogólnej. Serdeczne gratulacje! Go Ola Go Paula Go!

Wyniki

Sahara Marathon 2012 – impresja z trasy

By , 13 marca 2012 13:23

Hej – wszystkich ciekawych jak się biega po pustyni zapraszam na kilka minut impresji z trasy i okolic:

Film kręcony był kamerą Rollei bullet lite HD – ciekawy wynalazek.

PS. link z Twittera nie działa na mobilnych iZabawkach z powodu blokady YouTube nałożonej w związku z faktem, że nie podoba im się wykorzystanie przeze mnie muzy bez zgody autorów. Jest to o tyle dziwne, że na iMac’u i MacBook’u wszystko hula.

Dzwoniłem już w tej sprawie do chłopaków z Metalica’i,  Zbigniewa Preisnera, Michała Lorenca i Vangelisa ale na razie nie odpowiadają :-) dlatego wrzuciłem na vimeo – teraz wszystko powinno być ok.

hurpa ks

Engadin Ski Marathon 2012

By , 12 marca 2012 21:47

Co wybierasz: DNS (Did Not Start – nie wystartował) czy DNF (Did Not Finish – nie ukończył)?

Czy może podjęcie ryzyka i ukończenie znacznie poniżej możliwości?

Ja wybrałem opcję ukończenia jeśli to tylko możliwe. Cieszę się, że spróbowałem i że udało mi się dotrzeć do mety. Szczerze mówiąc, pomimo przeciwności losu, był to bardzo przyjemny bieg – chyba jeden z przyjemniejszych. Pogoda była fantastyczna, trasa twarda i bardzo szybka, a mi się nigdzie nie spieszyło. Miałem tylko jeden cel – spokojnym tempem dotrzeć do celu. Zrobiłem ten marathon już po raz czwarty i spośród tych czterech w tym roku warunki zdecydowanie były najlepsze. Jak bardzo czas zależny jest od warunków i jak bezsensownym porównywanie jest czasu z lat poprzednich niech świadczy fakt, że pomimo mojego niskiego tegorocznego tempa poprawiłem życiówkę o dwie minuty. Co ma sens, to porównanie uzyskanego miejsca. Tu już widać moją niedyspozycję i spadek o prawie 1100 pozycji brzmi adekwatnie. Przydział do grupy startowej Elity C, wywalczony na podstawie wyniku w zeszłym roku, mi nie przepadnie, gdyż ważny jest przez dwa lata. W przyszłym roku muszę go conajmniej utrzymać. Były ze mną moje dziewczyny, które jak zawsze bardzo mnie wspomagały – dziękuję! Niestety Batman mimo ogromnych chęci startu wybrał DNS.
Dla wszystkich zainteresowanych nowościami z zakresu metod schudnięcia zamieszczam poniżej przepis na nową super dietę, którą miałem możliwość przetestować.

Dieta Cud, czyli: Jak stracić ponad 5% swojej wagi (ponad 4 kilogramy) w ciągu 4 dni?!

Faza nr 1 – Inicjowanie diety:
Tydzień wcześniej zaraź się Rotawirusem (tzw. wirusem pokarmowym). Jest on łatwo dostępny w okresie wiosenno-jesiennym. Dobrym miejscem są przedszkola i generalnie bliski kontakt z zarażonym maluchem, najlepiej podczas wymiotów. Tutaj podaję dwie opcje jak najlepiej wejść w posiadanie wirusa, natomiast możliwości jest najprawdopobniej więcej.

Opcja1: Wymioty u zarażonego malca można wywołać poprzez jazdę samochodem po krętych drogach, co przyczynia się do powleczonej wymiociną tapicerki auta, którą trzeba następnie umyć. Do mycia należy przystąpić bez jakiegokolwiek zabezpieczenia rąk czy twarzy, gdyż to mogłoby wystraszyć i zniechęcić wirusa do Twojej osoby.

Początki bywają trudne i może się zdażyć, że wirus się na Tobie pozna i Cię nie polubi. Dlatego podaję bardziej pewne rozwiązanie:

Opcja2: Ażeby być absolutnie pewnym i nie dać wirusowi wyboru, można przed wyjazdem w krętą trasę podać malcowi kawałek na przykład jabłka, które później po odnalezieniu w aucie można już wraz z wirusem skonsumować. Osobiście tej opcji inicjowania diety nie próbowałem, ale jestem przekonany o jej skuteczności.

Faza nr 2 – Oczekiwanie:
Przez kolejne 3-4 dni nie zmieniaj absolutnie nic w swojej diecie czy stylu życia. Kontynuuj jak zawsze. Pod koniec fazy oczekiwania bądź przygotowany na nagłą konieczność przerwania swojej normalnej rutyny i przejścia w fazę główną diety.

Faza nr 3 – Główna – dzień 1, 2 i 3:
Gdy koniecznym jest używanie przez Ciebie środków transportu publicznego, na przykład kolei – zawsze zajmuj miejsce blisko toalety. Poszukiwania toalety w ostatniej chwili są bardzo stresujące i mogą przyczynić się do sinej bladości na twarzy i niemalże omdlenia. Najlepiej po wejściu do wagonu idź od razu do toalety i pozostań tam na całą podróż.

Podczas fazy głównej zwanej również „fazą wysiadywania”, może wystąpić fala gorączki do 41 stopni połączona z dreszczami, uczuciem zimna i ogólnym uczuciem umierania. Nie panikuj – to jest normalne.
Faza wysiadywania trwa minimum 3 dni i 3 noce, i charakteryzuje się brakiem apetytu oraz bardzo krótkim czasem (5min-30min) pomiędzy spożyciem czegokolwiek a pozbyciem się czegokolwiek. W związku z powyższym pod koniec fazy, będziesz się czuł osłabiony, odwodniony i wycięczony.

Faza nr 4 – Marathon – dzień 4 ostatni
Po trzeciej nocnej mega sesji wysiadywania, podczas której być możliwe zażyjesz tylko niecałe dwie godziny snu, zjedz dwa batoniki typu „suche ciastko w czekoladzie” i powstrzymaj się od picia czegokolwiek. Dwie godziny przed startem opuść toaletę i udaj się na start marathonu narciarskiego. Podczas marathonu bądź przygotowany na każdą ewentualność i pij maksymalnie dwa łyczki co dziesięć kilometrów. Przebiegnij marathon.

Powyższa dieta jest bardzo skuteczna, a jej rezultaty zostały udowodnione i skalkulowane po uzupełnieniu wszystkich płynów i całkowitym nawodnieniu.

Mimo swojej skuteczności dieta nie jest zalecana.

Wyniki, Czas: 2:36:36, Miejsce 3381/7689, GPS

Ski Mara 2012 by Misiek

By , 6 marca 2012 21:23

Michał Kępczyński po 22km biegu na nartach klasycznych relacjonuje:

Wydawało mi się że nazwa tej imprezy pochodzi od maratonu. Okazało się jednak że chodzi o defincję słownikową mary, oznaczajcą zjawę nocną, która będzie mi się sniła do końca sezonu.
Już przy samym dojeździe na miejsce imprezy uważny obserwator domyśliłby się że coś jest nie tak, kiedy nasz samochód jadący z prędkością 40 km/h wyprzedziła grupa narciarzy (czytaj dziadków na klasykach) znikając następnie za zakrętem.
Niestety zignorowałem ten znak. Mało tego po przedarciu się przez gąszcz starych wyjadaczy, którzy na przenośnych stolikach smarowali swoje deski (czasem mam wrażenie że sprawia im to większą przyjemność niż sama jazda) zamiast zrobić rekonesans lub rozgrzewkę udałem się z rodzinką na spacer po pięknej okolicy trzymając się zasady że moje uniwersalne narty poradzą sobie z każdym terenem.
5 minut przed startem prawda wyszla na jaw, sobotnia temperatura w okolicach 10 stopni i nocny przymrozek, zrobiły swoje czyli lodowisko zmiast trasy narciarskiej. Podbiegi były tylko trochę trudniejsze niż zwykle, a cała zabawa zaczynała się na zjazdach. Każda górka oznaczała jazdę z prędkością światła w dół, bez możliwości hamowania i skręcania, w dwóch rowkach (niestety nie było miejsc żeby z nich wyskoczyć). Znakomity team building- pełna wiara w ludzi którzy robili rowki, którzy jadą przed tobą i za tobą. Niestety złudna wiara, po 5 minutach czyli pierwszym spektakularnym kontakcie z lodem przy prędkości około 30 km/h było już mi wszystko obojętne. Trochę gorzej jest dzisiaj, kiedy nie mogę wstać z łóżka, z drugiej strony przynajmniej mam dzień odpoczynku w domu i czas żeby napisać relację. Wynik też nie najgorszy jak na pierwszy sezon. Miejsce 46 na 60 oznacza ze ustabilizowałem swoją pozycję w granicach 75 centyla, a w mojej grupie wiekowej jest jeszcze lepiej :-).
Jescze jedna dygresja – w klasyku rozpiętość wiekowa jest bardzo duża, pierwsza piątka mojego biegu między 20 a 60 lat, ale według rankingu zawodnik który skończył przede mną miał 112 lat, zakładam że to błąd ale jeżeli to prawda to mam jeszcze przynajmniej 80 sezonów żeby popracować nad techniką!
pzdr
mK

Foty, Wyniki

Sahara Marathon 2012

By , 4 marca 2012 16:06

Trudno mi zacząć opisanie wydarzenia jakim był udział w Sahara Marathon 2012. Wiąże się to przede wszystkim z tym, że chyba nie jestem w stanie przekazać wszystkich odczuć i wrażeń jakie przywiozłem z tygodniowego pobytu w miejscu, o istnieniu którego jeszcze kilka tygodni temu nie miałem pojęcia.

Zapisując się na ten bieg głównym powodem był oczywiście udział w maratonie i podjęcie kolejnej próby pokonania magicznego dystansu w jakże egzotycznych warunkach. Ponadto była to doskonała okazja do połączenia w jedną całość moich trzech pasji: fotografii, podróży i sportu. Z dzisiejszego punktu widzenia maraton okazał się tylko jednym z elementów tej jakże niecodziennej wyprawy.

Miejsce w którym już po raz 12 zorganizowano bieg to tereny położone w południowo zachodniej części Algerii w prowincji Tindouf (w tym, że jest to miejsce egzotyczne utwierdził mnie sprzedawca w sklepie wolnocłowym na lotnisku w Madrycie nie ukrywając zdziwienia na widok mojej karty pokładowej – gdzie to do cholery jest?). To obszar na który składa się kila obozów dla uchodźców (łącznie ok. 250tysięcy osób) z okupowanego przez Maroko terytorium Sahary Zachodniej. Obywatele Demokratycznej Arabskiej Republiki Sahrawi osiedlili się w tym miejscu ponad 30 lat temu w poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi po wygnaniu ich z obszarów na których mieszkali od pokoleń. Dzisiaj mają swojego prezydenta, rząd, parlament i … niewiele więcej.

Continue reading 'Sahara Marathon 2012'»

Panorama Theme by Themocracy

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com