Otwarte Mistrzostwa Polski Weteranów w Triathlonie 2012

By , 9 czerwca 2012 21:58

Wczoraj nasi nie ograli Greków tym samym nie było okazji do spędzenia wieczoru przy większej ilości piwa. Tak więc rano głowa świeża i mogłem spokojnie wyruszyć do Środy Wielkopolskie aby po raz drugi zmierzyć się z dystansem olimpijskim.

Już w zeszłym roku olimpijka mi pasowała z tym większą ciekawością chciałem wystartować ponownie. Jak co roku (już trzeci start w Środzie) wszystko było ok, jedyna zmiana to taka, że w tym roku wprowadzono wpisowe. Oczywiście z uwagi na rangę Mistrzostw Polski zawody rozgrywane pod patronatem ostatnio mojego ulubionego związku PZTri.

Pogoda całkiem dobra, 20 stopni, lekki wiatr, woda 18, wszystko w najlepszym porządku, poza małym drobiazgiem jak brak okularów – na szczęście zdążyłem kupić na miejscu :-)

Jedynym mankamentem zawodów w Środzie to trasa pływacka – są dwie pętle co samo w sobie nie stanowi problemu ale wymusza niewielkie odległości pomiędzy bojkami. W tym roku na starcie stanęło ponad 200 osób tym samym w zasadzie na wszystkich bojkach pierwszej pętli było baaardzo ciasno – a co się z tym wiąże to wiecie sami.

Dla mnie pływanie było super uplasowałem się na początku drugiej setki z czasem 29:22 i pierwszy raz w życiu po wbiegnięciu do stery widziałem tyle rowerów :-)

W strefie było też w miarę ok. Niestety po przejściu belki i próbie okiełznania mojego felta zaliczyłem glebę. Spadł łańcuch, wygięła się klamkomanetka, zdarłem kolano. Szybkie próby założenia łańcucha nie dawały efektu. Koło się nie obracało. Emocje i wkurw…nie nie pozwalało mi prawidłowo zdiagnozować sytuacji. Dopiero ktoś z kibiców krzyknął, że przerzutka się zagięła i blokuje koło. Na szczęście udało mi się wszystko jakoś poskładać i ruszyłem w na trasę, niestety zdążyło mnie już wyprzedzić kilkudziesięciu zawodników. Miałem tylko trzy środkowe (na szczęście) biegi, które z trudem mogłem zmieniać, niemniej jednak felt wytrzymał do końca i po raz drugi w strefe znalazłem się po godzinie i 22 minutach (w tym cała zabawa z rowerem).

Trasa biegowa była dość trudna (na placu budowy alejek wokół jeziora), podobnie jak w ubiegłym roku prowadziła przez „siodło” przy tamie, które pomimo, że z niewielkim spadkiem w trzeciej godzinie zawodów dało się odczuć. Wg mnie nie było całych 10km, ale dokładnie nie wiem, nie miałem garmina.

Na mecie zameldowałem się z czasem 2:43:22, co znacznie (8min) poprawiło wynik ubiegłoroczny (co prawda był krótszy bieg- co jest dość dziwne jak na MP).

Były to dla mnie trudne zawody ze względu na ostanie diagnozy dot. stawu biodrowego i zdecydowane ograniczenie treningów biegowych, ale co tam udało się! Teraz zaczynam przygotowania do HuraBaltic.

pozdr ks

Krzysztof Stępień czas 2:43:22 mjsc. 165/200

PZTri – nowa strona www

By , 7 czerwca 2012 0:38

Pewnie wielu z Was miało okazję przynajmniej mimochodem usłyszeć o „wielkich” wyczynach naszego związku narodowego. Niestety przez długi okres, patrząc na działania jego członków można było było pomyśleć, że żyjemy w kosmosie – bynajmniej nie dlatego, że proponowane rozwiązania są tak wybiegające w przyszłość ale raczej ze względu na kompletnie niezrozumiałą i odbiegającą od zdrowego rozsądku koncepcję działania.

Daleki jestem od krytyki w tzw. „czambuł” wszystkiego co Ci ludzie zrobili ale kilkukrotnie jako typowy amator miałem okazję być ofiarą  decyzji podejmowanych przez działaczy. Wystarczy tu wspomnieć pamiętne licencje czy „rzetelność” podczas sędziowania w Suszu. Ale co tam, w nadziei że idzie lepsze z przyjemnością obejrzałem nową odsłonę strony www naszego związku. Strona ta powstała ponad pół roku po tym jak szanowny Pan prezes publicznie podczas konferencji w listopadzie 2011 w Warszawie obiecał, że za dni 10 strona będzie gotowa – ale przecież 6 miesięcy nie robi różnicy –  w końcu jest. Nie trzeba chyba nikomu uświadamiać, że w czasach facebooka, twittera, wszechobecnych mediów dobra strona www to bardzo istotny element komunikacji. Tym bardziej z zadowoleniem przejrzełem sobie nową odsłonę.

I tu niestety nastąpiła konsternacja – otóż nasz Narodowy Związek Sportowy kradnie własność intelektualną –  tak nie pomyliłem się KRADNIE. W informacji – oraz banerze na stornie głównej zapowiadającej zawody w Szczecinku  zauważyłem że zdjęcie promujące wydarzenie  gdzieś już widziałem – nie pomyliłem się to jest moje zdjęcie zrobione podczas naszego zgrupowania w Uster 2009.

Panowie z PZTri doszli najpewniej do wniosku, że jak ktoś na swojej stronie ma jakieś fajne zdjęcia to przecież można sobie je śmiało skopiować i wrzucić na swoją stronę dla celów własnej promocii nawet nie podając źródła, o krótkim mailu z zapytaniem nie wspominając.

I żeby była jasność w temacie – nie aspiruje do nagrody World Press Photo i nigdy nie wziąłem złotówki za wykorzystanie moich zdjęć, przeciwnie wiele razy sam ponosiłem koszty jak ktoś zwrócił się do mnie z prośbą o udostępnienie moich fotek. Nie żyje z fotografii i chętnie wyrażam zgodę na ich wykorzystanie jeżeli komuś pasują – ale minimum przyzwoitości wg wyznawanych przeze mnie zasad to po prostu zapytać albo chociaż podać źródło. Ale w nasz wielki związek narodowy, do którego co roku wpłacam parę dych z tytułu opłaty za licencję uważa, że jest tak wielki, że po prostu może sobie kraść i nikomu nic do tego.

Ponowie działacze przykro mi na to patrzeć i wydaje mi się, że jedyny komentarz to krótkie stwierdzenie: po prostu żałosne. I chodzi mi przede wszystkim o naruszanie pewnych zasad a nie moją osobę. Niestety można przypuszczać, że również inne materiały na stronie zostały pozyskane w podobny sposób.

Pozostaje mieć nadzieję, że z biegiem lat działacze odejdą do dział a ich miejsce zajmą ludzie, którzy rzeczywiście chcą coś zrobić i popularyzować sport nie naruszając przy tym prawa, i będą robić dużo dobrego dla wszystkich pasjonatów triathlonu – bo przecież chyba po to są,

pozdrawiam ks

strona PZTri

moja strona

Panorama Theme by Themocracy

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com