IronBike 2013

By , 23 czerwca 2013 14:48

Co roku w czerwcowy weekend odbywają się zawody Ironbike. Do wybory są trzy dystanse na Mtb i dwa na Road bike 100km/180km. Start jest zawsze w Brittnau, natomiast trasa jest corocznie zmieniana i przebiega przez inny Kanton. W zeszłym roku przejechałem długi dystans (180km) sam przez kanton Luzern, tym razem dołączył do mnie Glenn (kolega z pracy) i poznaliśmy kanton Solothurn. Każdy z zawodników startuje kiedy chce, a na trasie nie ma pomiaru czasu, co pewnie jest głównym czynnikiem wpływającym na bardzo przyjazną atmosferę. Trasa jest bardzo dobrze oznaczona, a dodatkowo, dla posiadaczy GPS’ów, organizatorzy ładują na miejscu elektroniczną wersję. Na trasie są stacje żywieniowe, a na mecie pasta. Czego organizatorzy nie gwarantują to pogoda, która tak jak w zeszłym, tak i w tym roku dopisała wyśmienicie. Wspaniały dzień! Hurpa! GPS

Everest Marathon 2013

By , 6 czerwca 2013 19:23

Udało się – zacznę nietypowo od końca – dotarłem na lotnisko w Kathmandu. Tak nie pomyliłem się, nie chodzi mi o przekroczenie mety maratonu ale dotrwanie do końca tej niesamowitej imprezy, która nie miała zbyt wiele wspólnego z zawodami, w których miałem okazję dotychczas uczestniczyć. Często mówi się, że maraton zaczyna się na 30tym kilometrze – Everest Marathon zaczyna się 60km przed linią startu i kończy dwa dni po przekroczeniu mety – ale od początku.

Lot z Poznania do Katmandu przebiegł standardowo, oczywiście z uwagi na czas podróży (24h) na miejscu wylądowaliśmy dość zmaltretowani ale ponieważ był już wieczór szybko wtargnęliśmy do naszego pokoju i poszliśmy spać. Pierwszy dzień był dniem organizacyjnym, otrzymaliśmy wszystkie materiały dot. wyprawy, zostaliśmy podzieleni na 4 grupy po ok. 20 osób i zrobiliśmy sobie krótką wycieczkę po stolicy Nepalu, która poza ciekawym centrum historycznym nie budziła mojego zachwytu – wyglądała jak dziesiątki podobnych miast w tej części świata – zgiełk, brud, hałas, ogólny nieład etc. Niemniej jednak zamiłowanie do Azji pozwoliło mi w pełni rozkoszować się tym egzotycznym jak dla Europejczyka krajobrazem.

Tak więc w bardzo radosnych nastrojach poszliśmy spać aby o 4:30am wstać i wyruszyć na przygodę życia.

Krajowe lotnisko w Kathmandu robi wrażenie bynajmniej nie liczbą startujących odrzutowców ale liczbą małp przechadzających się po placu manewrowym dla samolotów. Poza tym jest to miejsce przypominające dworzec autobusowy z okresu głębokiego PRLu. Niemniej jednak po kilkukrotnej kontroli, ważeniu bagażu (mieliśmy limit 15+5kg) i odebraniu karty pokładowej znaleźliśmy się na pokładzie pierwszego w tym dniu 20 osobowego samolotu do Lukli. Krótki 40 minutowy lot upłynął spokojnie chociaż w ogromnym huku, z uwagi na fakt, że ów samolot bardzo dobrze wkomponywał się w krajobraz samego lotniska i niczym jemu nie ustępował zarówno pod względem stanu technicznego, hałasu jak i czystości. Miła stewardesa rozdała każdemu watę do uszu i cukierka, który miał chyba odwrócić naszą uwagę od stanu latającej „puszki” w której nas zamknięto.

Continue reading 'Everest Marathon 2013'»

Panorama Theme by Themocracy

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com