Engadin Ski-Marathon 2015

By , 8 marca 2015 17:16

 

FullSizeRender3 (480x640)

Tydzień po Biegu Piastów, przyleciał Marlon i pojechaliśmy do Sankt Moritz.

Po całych 30 minutach pierwszego w tym sezonie treningu, Marlon stwierdził, że jest w pełni przygotowany do zawodów.
Udaliśmy się więc do LaPunt, gdzie pod dowództwem Ernsta przygotowaliśmy narty. Najpierw czyszczenie, potem dwa woski, przerwa, skrobanie, szczotkowanie wiertarką, proszek na przód narty, inny proszek na tył narty, polerka, nałożenie struktury, magiczny płyn, polerka. Trwało to około dwóch godzin, po których Ernst oświadczył, że narty są gotowe. Alleluja!

Później spaghetti i wino w towarzystwie Bea’y, Ernsta i jego znajomej. Pysznie!

Rano śniadanie i szybko na dedykowany na zawody pociąg do Sankt Moritz, a później autobusem do Maloji.

Byliśmy na miejscu 30min przed startem mojej grupy, także nie było czasu na głupoty. Szybkie zdjęcie do kronik Hurpaguns, zdanie ciuchów i biegiem na linie startu.

Nawet nie było tak zimno! Normalnie trzęsę się z zimna do samego strzału, w tym roku wyjątkowo mnie to ominęło – było ciepło.

Zmieniono procedurę startu – Tuż przed, zawodnicy ustawiają się w dedykowanych boksach. Na sygnał wybiega się z nartami w ręku na trasę, zakłada narty i heja…
Myślę, że mniej kolizyjne rozwiązanie niż w poprzednich latach. Niestety imponujący widok tysiąca par nart leżących, gotowych do startu to już niepowtarzalna historia.

Tuż po starcie, między trzecim a czwartym kilometrem widok para medyków robiących gościowi masaż serca. To zawszę daje do myślenia.

Warunki były wymarzone, najlepsze ze wszystkich moich startów – pełna lampa, twarda, szybka trasa i idealna temperatura.

Udało mi się również dojechać w rekordowym czasie – 2h35. Co prawda lokata dużo gorsza od roku 2011 (po którym zakwalikowałem się do ElityC), ale bieg super przyjemny, po którym zamiast zmęczenia, czułem się jak nowonarodzony.

Marlon stawił się na mecie trochę bardziej wyczerpany, ale mając na uwadze jego „30-minutowy program przygotowawczy” było to całkiem zrozumiałe. Byłem pełen podziwu, że mimo braku treningu jest w stanie: A) stanąć na starcie, B) dobiec do celu! Imponujące!

….i tak po raz kolejny zaczęła się wiosna.

Hurpa! Wyniki Zdjęcia

Ps. Dzięki Słonko za opiekę nad bąblami, podczas wypadu.

39. Bieg Piastów – 2015

By , 1 marca 2015 21:47

BiegPiastowOd kilku lat chciałem pobiec w Biegu Piastów i w tym roku się udało.

Zatrzymałem się w Szklarskiej na weekend i w niedzielę wystartowałem na 30km łyżwą.

Trasa bardzo fajna, biegnąca lasem i urozmaicona pod względem wysokości. Pierwsze kilometry to lekki podbieg, później góra/dół. Rzadko zdarzały sie zupelnie płaskie odcinki. Warunki ciężkie: silny wiatr i dużo starego głębokiego śniegu. Trasa nie była przejechana ratrakiem przed zawodami i na niektórych odcinkach biegło sie fatalnie. Narty, buty, kijki wypożyczyłem w Jakuszycach i czułem różnice podczas całego biegu – nie ma to jak własny sprawdzony sprzęt. Na dodatek byłem przeziębiony cały tydzień poprzedzający zawody i jedynym moim celem było ukończenie zawodów.
Było ciężko pod każdym względem, ale w drugiej cześci przyzwyczailem się do tempa i dojechałem do mety po 2h:05m.

To były moje pierwsze zawody od listopada 2013. Z wielu przyczyn w 2014 zaliczyłem tylko trzy DNS (did not start) i nic poza tym. Ponad rok przerwy! Musiałem odpuścic Engadin, połówkę IM w Poznaniu i Jungfrau marathon. Chciałem też wystartować w maratonie i triathlonie w Kołobrzegu. Niestety z planów nic nie wyszło, ale tym większą radość sprawiło mi ukończenie Biegu Piastów.

Hurpa!

Wyniki
Zdjęcia

biegPiastowWyniki

 

 

55926-BPN15-3537-30FT-000101-bpn15_21_s01_20150301_113801_1

Panorama Theme by Themocracy

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com