Glarnerstadtlauf 2013

By , 26 października 2013 21:15

Moja żona jest niesamowita!
Załapałem kontuzję i mówię do niej, że planowałem pobiec ten lokalny bieg jako ostatni szlif przed maratonem w Ticino.
Mówię, że jestem zaniepokojony, bo czuję że jestem w niezłej formie, a wygląda na to, że nie pobiegnę i mój start w Ticino jest pod dużym znakiem zapytania.
Wychodzę dzisiaj rano przed zawodami na rozruch, po trzech dniach przerwy od treningów w ramach leczenia kontuzji, i wracam do domu załamany. Nie jestem w stanie pobiec. Czuję, że będzie tylko gorzej.
Więc mówię do niej, że jestem załamany.
A ona: „O mój biedaku, nie przejmuj się – Pobiegnę za Ciebie.”
No i wstała, wbiła się w spodenki, koszulkę, buty, i pobiegła – pierwsze zawody w życiu i jednocześnie pierwszy trening. Oczywiście zrobiła życiówkę!
Nie żartuję – tu jest dowód.

5 Responses to “Glarnerstadtlauf 2013”

  1. anneczka pisze:

    Ale, zeby nie bylo niejasnosci – to byl moj pierwszy i ostatni wystep. Na starcie, wyjatkowosc sytuacji w jakiej sie znalazlam, spowodowala, ze nie moglam sie zupelnie odnalezc wsrod tych wszystkich rozciagajacych sie i robiacych przebiezki ludzi, ale tez nie moglam sie opanowac, zeby sie nie cieszyc od ucha do ucha jak wystrzelili z procy na start. Bylo smiesznie. Ale juz po 10 kroku zastanawialam sie w panice paralizujacej serce, nogi i gardlo, co ja tutaj robie, czy ja zupelnie zwariowalam, nie dobiegne, zaraz zwymiotuje, bede musiala zejsc, co za obciach. Ale dobieglam, bo po kilkunastu metrach znalazlam swoj rytm, a organizm sie przyzwyczail do szoku. Myslalam sobie caly czas, urodzilas 2 dzieci, przezylas, to tez przezyjesz! Nie zatrzymywalam sie ale tez nie bylam w stanie przyspieszyc. Wyprzedzili mnie wszyscy. Bylam ostatnia. Bylo mi bardzo ciezko i chyle glowe przed chlopakami, ze im sie chce tak z wlasnej nieprzymuszonej woli meczyc. Zrobilam to, bo z zartu jaki rzucilam przy sniadaniu w glowie ulozylo mi sie wyzwanie dla samej siebie; jestem konserwa, boje sie nowych wyzwan, ale postanowilam, ze dlaczego wlasciwie nie, ze dlaczego mam zalowac ze nie sprobowalam. Po biegu poszlam do sklepu z czekolada.

  2. anneczka pisze:

    Aha, Krzysiu, dziekuje Ci za doping, zdjecia, za zajmowianie sie dziecmi i za to ze byles przygotowany na wszystko :-)
    love you loads

  3. Gala i Jula pisze:

    Gratulację za odwagę i spontaniczność!!!
    Może to dobry początek kariery sportowej mamy nadzieję że mleko się nie zważyło a wręcz przeciwnie – było niczym Powerade :)

  4. ks pisze:

    A to zaskoczenie :-)
    Tak trzymaj Ania – powodzenia i wytrwałości w kolejnych wyzwaniach.
    A Szwagrowi życz rychłego powrotu do zdrowia.
    hurpa ks

  5. barbarella_79 pisze:

    Siorka , jestem z Ciebie bardzo dumna. I mam nadzieję, że to nie będzie jednak ostatni raz. Może następnym razem razem coś przebiegniemy :-)

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Panorama Theme by Themocracy

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com