Posts tagged: KS

HurpaBulls 2015 – Zdjęcia – Photos

By , 8 czerwca 2015 18:24

Bahamas marathon by KS. Czwarty kontynent zaliczony.

By , 20 stycznia 2014 11:46

Krzysztof Stępień (KS) przebiegł marathon na Bahamas:

„Witam
Udało się przebiec maraton na czwartym kontynencie w 4:05
Trasa super, głownie wybrzeżem, widoki obłedne a maraton jak zwykle wyczerpujący ale dający ogrom satysfakcji :-)
Pozdrawiam”

Gratulacje KS! Mocny start na początek 2014!
Pozdrowienia.

Dzięki Szwagier za wpis, poniżej kilka zdań o maratonie, który pomimo 100 uczestników organizacyjnie w niczym nie odbiegał od naszych standardów.

Czwarta rano, dzwoni budzik, dom przy plaży nad brzegiem oceanu, za oknem urocze palmy i piasek, właściwie to nastawiłem go zupełnie niepotrzebnie, od godziny przekręcam się z boku na bok z niecierpliwością oczekując wydarzeń nadchodzącego dnia. Po porannej toalecie i śniadaniu obfitym w węglowodany (na Bahama jest to bardzo łatwe – właściwe wszystko to węglowodany importowane z pobliskich Stanów) nałożeniu stroju startowego wychodzę do hotelu położonego 300m obok skąd zabiera mnie bus podstawiony przez organizatorów.

Po 10 minutach jesteśmy razem z innymi pasażerami – uczestnikami Bahama Race Weekend – na linii startu. Jest 5:15 temperatura ok. 16-17 stopni – trochę zimno, muszę się cały czas rozgrzewać, dokoła ok 300 uczestników trzech biegów: półmaratonu, sztafety 4×10,5km i maratonu, dodatkowo przynajmniej tyle samo wolontariuszy i organizatorów wydarzenia, którym żyje cała wyspa.

Tuż przed 6 rano spiker na żywo komentujący wydarzenia intonuje dziwną pieśń – po zamarciu w bezruchu prawie całego towarzystwa domyślam się, że to hymn Wspólnoty Bahamów – archipelagu 700 wysp ulokowanych na Oceanie Atlantyckim pomiędzy Florydą i Kubą.

Na starcie bardzo różnorodny „tłumek” zawodników o wszystkich kolorach skóry w każdej kategorii wagowej i wiekowej. Zadziwiający jest odsetek osób zdecydowanie przekraczających europejskie standardy kojarzone z sylwetką biegacza – jak się później okazuje są to głównie uczestnicy sztafety, którzy mają do pokonania 10,5km – nikt tu się nie przejmuje swoją wagą i próbuje podjąć wyzwanie jakim niewątpliwie jest przebiegnięcie nawet tych 10 kilometrów – szacunek za takie podejście.

Punktualnie o godzinie 6 strzał z pistoletu i wszyscy ruszamy – pierwsze 10 km przez centrum miasta – stolicy Nassau i po Tropical Island – po pokonaniu dwóch mostów o podbiegach niespotykanych w naszej okolicy.

Dookoła panują ciemności, organizatorzy na szczęście zadbali o nasze bezpieczeństwo i na skromnych latarniach miejskich porozwieszane są dodatkowe jupitery oświetlając drogę przez zaspane jeszcze miasto. Po ok. godzinie powoli zaczyna wstawać słońce a my wybiegamy z centrum i kierujemy się na promenadę wzdłuż wybrzeża, którą będziemy biegli już do mety.

Słońce powoli rozgrzewa atmosferę i otaczające powietrze do temperatury ok. 22-24 stopni, przy okazji ukazując przepiękne krajobrazy. Trzy czwarte trasy poprowadzone jest promenadą i drogą bezpośrednią przy plaży – przyznam, że pomimo tego iż widziałem kilka fajnych miejsc na świecie to bieganie maratonu nad oceanem, przy plaży, palmach, luksusowych apartamentach, willach i lazurowo niebieskim oceanie sprawia ogromną przyjemność. Tym bardziej, że na trasie jest sporo kibiców, mocno dopingujących i zagrzewających do walki z samym sobą i cudowną trasą, ponadto na końcu każdej mili jest stacja z wodą i izotonikami co bez problemu pozwala zaspokoić zapotrzebowanie na płyny. Generalnie wszystko jest super – niestety tylko do 33-34km, później następuje załamanie i pomimo cudownych okoliczności przyrody i pomocy tubylców siły mnie całkowicie opuszczają – oczywiście nie jest to zbytnie zaskoczenie – wydarzenia ostatnich tygodni na pewno nie były czynnikiem ułatwiającym poprawę kondycji – ale co tam przecież nie chodzi o wynik – ważne żeby ukończyć bez kontuzji (znam ten slogan na pamięć) i tak też się dzieje, po 4 godzinach i 5 minutach dobiegam do mety na której czeka Beata z Anią, słodkie pomarańcze i ogromny medal – udało się cel osiągnięty – jestem na mecie maratonu na czwartym kontynencie, jest piękna pogoda, plaża, ocean, najbliższe osoby – jednym słowem super – było warto.

Krzysztof Stępień netto 4:05:51 (miejsce 35/112, 5 w kategorii 40-45)

ps. po drodze na Bahamy zahaczyliśmy o Nowy York – tutaj kilka fotek

Panorama Theme by Themocracy

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com